Wypadek na Rysach. TOPR: jedna osoba zginęła, druga trafiła do szpitala

Na szlaku na Rysy znaleziono dwie osoby po upadku z dużej wysokości. Jedna z nich nie żyła, a druga - z rozległymi obrażeniami - została przetransportowana do szpitala w Zakopanem. Jak przekazał TOPR, akcję utrudniały warunki pogodowe, które długo wykluczały użycie śmigłowca.

Fot. B.Gąsienica-Józkowy, T.Gąsienica-Mikołajczyk, G.KubickiFot. B.Gąsienica-Józkowy, T.Gąsienica-Mikołajczyk, G.Kubicki
Źródło zdjęć: © torp.pl
Maciej Gąsiorowski

Fatalny początek długiego weekendu. Jedna osoba nie żyje, druga w stanie krytycznym po upadku na Rysach - poinformowało Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe na Facebooku. Zgłoszenie do centrali TOPR o wypadku turystów wpłynęło w czwartek 5 czerwca o godz. 14:15. Ratownicy zostali wezwani w rejon wylotu Żlebu Rysa, gdzie odnaleziono dwie osoby: jedną bez oznak życia oraz drugą - z licznymi obrażeniami, sugerującymi upadek z dużej wysokości - czytamy na torp.pl

Zła pogoda wykluczyła szybki dolot śmigłowca

TOPR poinformował, że w czasie zdarzenia warunki w górach nie pozwoliły na dolot śmigłowcem bezpośrednio na miejsce wypadku. Z tego powodu ratownicy musieli rozpocząć działania pieszo.

Pierwsi z nich dotarli na miejsce o godz. 16:48. Potwierdzili zgon turysty, a następnie przystąpili do udzielania zaawansowanej pomocy medycznej kobiecie, która znajdowała się kilkadziesiąt metrów wyżej.

Turystka z obrażeniami głowy, kręgosłupa i klatki piersiowej

Z przekazanych informacji wynika, że poszkodowana była wcześniej prowizorycznie zabezpieczona przed dalszym upadkiem i utratą ciepła przez turystów, którzy wezwali pomoc. TOPR opisał jej stan jako ciężki. Kobieta miała obrażenia głowy, kręgosłupa, klatki piersiowej oraz kończyn.

Transport na linach i krótkie okno pogodowe

Na miejsce dotarli kolejni ratownicy z ciężkim sprzętem, w tym z materacem próżniowym, ogrzewaniem, noszami i wyposażeniem medycznym. Po ok. godzinie, w deszczu i przy zachmurzeniu nadal uniemożliwiającym dolot śmigłowca, rozpoczęto opuszczanie turystki w noszach w kierunku Czarnego Stawu pod Rysami. Równolegle inna grupa ratowników przygotowała ciało mężczyzny do transportu.

Nosze wraz z poszkodowaną opuszczono na linach na dystansie ok. 370 metrów do tzw. Kamienia. Przy chwilowej poprawie pogody możliwe stało się użycie śmigłowca. W pierwszym locie na pokład zabrano kobietę i dwóch ratowników, a następnie przetransportowano ich do szpitala w Zakopanem.

W kolejnym locie z rejonu Buli pod Rysami do Morskiego Oka przewieziono ciało turysty oraz grupę ratowników. TOPR dodał, że pogoda ponownie zaczęła się pogarszać, dlatego pozostali ratownicy schodzili już na piechotę, a śmigłowiec wrócił do Zakopanego.

Według komunikatu, w działaniach uczestniczyło łącznie 30 ratowników, a całą wyprawę zakończono o godz. 22.

"Została ona wcześniej prowizorycznie zabezpieczona przed dalszym upadkiem i utratą ciepła przez turystów, którzy wezwali pomoc, za co należą się im podziękowania" - przekazał TOPR w opisie akcji.

Wybrane dla Ciebie