Tusk cytuje Miedwiediewa. "Manipulacja przekazem"

Kontrowersyjny wpis Donalda Tuska. Premier zacytował na X Dmitrija Miedwiediewa, chcąc zdyskredytować opozycję. Część komentatorów uważa, że premier nie powinien cytować rosyjskich propagandystów. – Przywoływanie wypowiedzi rosyjskiego polityka przez szefa polskiego rządu może niezamierzenie zwiększać zasięg i widoczność tej wypowiedzi – mówi o2.pl dr Anna Szwed-Walczak z UMCS w Lublinie.

Donald Tusk zacytował Dmitrija Miedwiediewa. Ekspertka uważa, że dał tym samym pole do siania propagandyDonald Tusk zacytował Dmitrija Miedwiediewa. Ekspertka uważa, że dał tym samym pole do siania propagandy
Źródło zdjęć: © PAP
Marcin Lewicki

Donald Tusk zacytował w mediach społecznościowych jednego z głównych propagandystów Kremla i byłego prezydenta Federacji Rosyjskiej Dmitrija Miedwiediewa. Wpis premiera miał na celu zdyskredytowanie opozycji i pokazanie, że Rosja i PiS stosują tę samą narrację w sprawie kryzysu w Trybunale Konstytucyjnym, gdzie doszło do dyskusyjnej (zdaniem opozycji i części prawników) zmiany prezesa.

W piątek (30 października) zarządzeniem sędzi Anny Korwin-Piotrkowskiej dotychczasowy prezes Bogdan Święczkowski został zawieszony w obowiązkach, a ona sama została p.o. prezesa. Wywołało to protesty prawej strony sceny politycznej. Sam Bogdan Święczkowski stwierdził, że działania Korwin-Piotrkowskiej to "zamach stanu". Podobnych słów użył m.in. cytowany przez Tuska Miedwiediew.


WIDEO
Orędzie premiera Donalda Tuska

Dmitrij Miedwiediew, były prezydent Rosji, stwierdził, że w Polsce doszło do zamachu stanu, a "liberałowie Tuska, protegowanego Brukseli, uciskają konserwatystów z PiS". I wszystko jasne – napisał premier na X.

Część komentatorów uważa, że Donald Tusk popełnił błąd, cytując rosyjskiego polityka, który od lat kreuje się na zaciekłego wroga Polski. Dr Anna Szwed-Walczak z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie wskazuje w rozmowie z o2.pl, że działanie Donalda Tuska jest "obarczone ryzykiem komunikacyjnym". Ekspertka w zakresie nauk o polityce i dezinformacji podkreśla, że premier dał propagandyście pole do głoszenia swoich antypolskich poglądów.

Z perspektywy międzynarodowej jest to działanie obarczone ryzykiem komunikacyjnym. Należy uwzględnić, że komunikacja premiera Polski nie jest adresowana wyłącznie do krajowej opinii publicznej. Obserwują ją również partnerzy zagraniczni, media międzynarodowe. Przywoływanie wypowiedzi rosyjskiego polityka przez szefa polskiego rządu może więc niezamierzenie zwiększać jej zasięg i widoczność, a tym samym wzmacniać obecność rosyjskiej narracji w międzynarodowym obiegu informacji – mówi nam dr Szwed-Walczak.

Ekspertka podkreśla, że Polska jest w stanie wojny informacyjnej z Federacją Rosyjską, a w takich warunkach "polscy politycy powinni szczególnie ostrożnie dobierać źródła i treści, które włączają do własnej komunikacji".

Nie należy dostarczać rosyjskim politykom dodatkowej przestrzeni do komentowania i interpretowania polskich sporów wewnętrznych, nawet jeśli służy to doraźnym celom krajowej rywalizacji politycznej – podkreśla politolog z UMCS w Lublinie.

Ekspertka zaznacza, że "przywołanie wypowiedzi Miedwiediewa przesuwa uwagę odbiorców z istoty sporu wokół Trybunału Konstytucyjnego na jego rosyjski kontekst", a wydarzenia krajowe "zaczynają być interpretowane przez pryzmat stanowiska rosyjskiego polityka". Według dr Szwed-Walczak jest to dla Rosji wyjątkowo korzystna sytuacja.

To szczególnie istotne, ponieważ Rosja podejmuje próby wykorzystywania napięć wewnętrznych w Polsce, Ukrainie i wśród ich sojuszników do osłabiania wzajemnego zaufania oraz podważania spójności politycznej. Premier, przywołując wypowiedź Miedwiediewa, mógł niezamierzenie zwiększyć jej widoczność i nadać jej rangę komunikatu wartego publicznej debaty. W ten sposób rosyjski polityk uzyskuje dodatkową możliwość uczestniczenia w kształtowaniu dyskursu na temat polskiego porządku ustrojowego. Nie oznacza to automatycznie legitymizowania jego stanowiska, ale stwarza ryzyko zwiększenia wiarygodności i rozpoznawalności samego źródła w oczach części odbiorców – podkreśla dr Szwed-Walczak w rozmowie z o2.pl.

Dlaczego Tusk zacytował Miedwiediewa? "Szerszy konktekst polityczny"

Zdaniem dr Anny Szwed-Walczak Donald Tusk próbuje nadać wydarzeniom pod Trybunałem Konstytucyjnym "szerszy kontekst polityczny". Ekspertka uważa, że premier chce zasugerować że "protest przed Trybunałem Konstytucyjnym mógł być częściowo inspirowany przez działania dezinformacyjne i propagandowe Federacji Rosyjskiej".

To strategiczny przykład wykorzystania mediów społecznościowych do kształtowania interpretacji wydarzeń politycznych. Premier nie polemizuje z Dmitrijem Miedwiediewem. Wykorzystuje jego wypowiedź jako narzędzie komunikacyjne w wewnętrznym sporze politycznym w Polsce. To próba delegitymizacji przeciwnika wewnętrznego przez skojarzenie jego narracji z przekazem propagandowym polityka rosyjskiego. Próba przekonania społeczeństwa do swoich racji przy wykorzystaniu wpisu Miedwiediewa to jednak manipulacja tym przekazem – przeniesienie negatywnych konotacji związanych z nadawcą pierwotnego przekazu na krajowego przeciwnika politycznego – zauważa politolog z UMCS w Lublinie.

Dr Anna Szwed-Walczak przestrzega polskich polityków przed cytowaniem rosyjskich propagandystów, bo to legitymizuje rosyjską propagandę i sprawia, że Rosjanie stają się "komentatorami wewnętrznej sytuacji politycznej Polski".

Przez przypadek można doprowadzić w ten sposób do uwiarygodnienia przekazu rosyjskiego, gdy dopuszcza się do tego, że stają się komentatorami wewnętrznej sytuacji politycznej Polski. Należy pamiętać, że Federacja Rosyjska prowadzi działania dezinformacyjne skierowane w stronę Polski, a wpisy takie jak Dmitrija Miedwiediewa są ich częścią – zaznacza ekspertka w rozmowie z o2.pl.


Wybrane dla Ciebie