Walentyna nie żyje. Ujawniają przeszłość Norberta C. 

Prokuratura bada sprawę śmierci 19-letniej Walentyny z Wrocławia. Kobieta spadła z czwartego piętra bloku, gdzie mieszkał Norbert C. Podejrzany o pozbawienie wolności 19-latki i gwałt na innej kobiecie przebywa w areszcie. "Gazeta Wyborcza" ujawnia, że w przeszłości miał już problemy z prawem.

Walentyna nie żyje. Tak sąsiedzi mówią o Norbercie C.Walentyna nie żyje. Tak sąsiedzi mówią o Norbercie C.
Źródło zdjęć: © Facebook, Wrocławska Policja | archiwum prywatne
Rafał Strzelec

Do tragedii doszło w nocy z 24 na 25 lipca na wrocławskim osiedlu Kuźniki. Walentyna, 19-letnia mieszkanka miasta, skoczyła z okna z czwartego piętra bloku. Zginęła na miejscu. Policja zatrzymała w sprawie 38-letniego mężczyznę - Norberta C.

Podejrzany usłyszał w prokuraturze kilka zarzutów dotyczących pozbawienia wolności 19-letniej zmarłej kobiety i naruszenia nietykalności ratownika medycznego. To jednak nie koniec. Zatrzymany 38-latek miał także zgwałcić inną kobietę. Nie chodzi jednak o zmarłą 19-latkę. Do tego przestępstwa doszło w nocy z 22 na 23 lipca, ale miało miejsce w tym samym mieszkaniu. Mężczyzna, decyzją sądu, przebywa obecnie w areszcie.

Śmierć Walentyny we Wrocławiu. Sąsiedzi o Norbercie C.

"Gazeta Wyborcza" dotarła do informacji o przeszłości Norberta C. Rozmówcy dziennika mówią, że 38-latek był "postrachem osiedla". - Wszyscy się go boją. Od pięciu lat mamy utrudnione życie. Syna mi pobił pod sklepem, pod samymi kamerami - mówi jedna z kobiet.

- Pierwsza afera była, jak napadł na rodzinę z dwójką dzieci w ich domu. Ktoś wchodził z psem, więc wszedł na klatkę, potem wykopał drzwi od galerii. Wpadł do mieszkania z nożem, a gdy matka dzieci chciała zadzwonić po policję, wyrwał jej telefon i zrzucił z galerii. Dzieci były straumatyzowane, był problem z chodzeniem do szkoły, bo się po prostu bały - relacjonuje kolejna rozmówczyni "GW".

Mężczyzna nie był jednak karany ani za pobicie, ani za wtargnięcie do mieszkania. Jest jednak znany policji i sądom. - Był karany za jazdę w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środków odurzających i za naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza policji - przekazał "GW" Jakub Dłubacz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu.

Mieszkańcy relacjonują też moment, gdy 19-letnia Walentyna uciekała z mieszkania 38-latka. Uważają, że stojąc na parapecie "próbowała przedostać się do kolejnej galerii za filarem, należącej do następnego mieszkania". Wówczas mogło dojść do upadku. - Najpierw były krzyki, a potem jakiś głośny hałas - opowiada para seniorów. Inny mieszkaniec usłyszał uderzenie o daszek, potem serię przekleństw. Norbert C. miał podbiec do ciała Walentyny, szarpać je i uderzać. - "Wstawaj, otwórz oczy, bo cię dokończę" - miał krzyczeć według świadków mężczyzna.

Po jakimś czasie na miejsce przyjechali ratownicy. Norbert C. zaatakował jednego z nich. "Ratuj ją kur*** śmieciu, a nie siedzisz" - słychać na nagraniu jednej z lokatorek bloku. Po tym zdarzeniu 38-latek został zatrzymany i osadzony w areszcie. Po wszystkim usłyszał zarzuty. Grozi mu do 15 lat pozbawienia wolności.

Wybrane dla Ciebie