Watykan odmawia udziału w "Radzie Pokoju". "Są punkty budzące wątpliwości"
Watykan nie dołączy do "Rady Pokoju" promowanej przez Donalda Trumpa i Stany Zjednoczone. Kard. Pietro Parolin wskazał na istniejące zastrzeżenia i rolę Organizacji Narodów Zjednoczonych.
Najważniejsze informacje
- Watykan nie weźmie udziału w Radzie Pokoju z uwagi na swoją specyfikę oraz niewyjaśnione kwestie.
- Kard. Parolin podkreślił, że to ONZ powinna przewodzić rozwiązywaniu globalnych kryzysów.
- Włochy pojadą na spotkanie w Waszyngtonie jako obserwator.
Decyzję Watykanu ogłosił kard. Pietro Parolin przy okazji spotkania włoskiego rządu z okazji rocznicy Paktów Laterańskich. W uroczystości uczestniczyli prezydent Włoch Sergio Mattarella i premier Giorgia Meloni. Watykański sekretarz stanu wyjaśnił, że Stolica Apostolska nie zamierza brać udziału w Radzie Pokoju, zachowując swoją specyficzną rolę w relacjach międzynarodowych oraz neutralność dyplomatyczną.
Watykan nie weźmie udziału w "Radzie Pokoju" Donalda Trumpa
Kard. Parolin wskazał, że Stolica Apostolska "nie będzie uczestniczyć w Radzie Pokoju ze względu na swoją szczególną naturę, która nie jest taka jak w przypadku innych państw". Dodał też: "są punkty, które budzą pewne wątpliwości". Hierarcha zaznaczył, że to Organizacja Narodów Zjednoczonych jest powołana do przewodzenia działaniom w sytuacjach kryzysowych, co wpisuje się w szerszy apel Watykanu o wzmocnienie istniejących mechanizmów multilateralnych.
W dalszej części wypowiedzi Parolin rozwinął, że "istnieją kwestie krytyczne, które wymagałyby wyjaśnienia". Odniósł się także do toczącej się wojny w Ukrainie, zauważając narastający pesymizm co do perspektyw rozmów. "Z obu stron nie widać realnych postępów w kierunku pokoju i tragiczne jest to, że po czterech latach wciąż znajdujemy się w tym samym punkcie" – powiedział, licząc jednocześnie, że przyszłe dialogi mimo wszystko przyniosą choć minimalny postęp.
Kto tworzy Radę Pokoju i jakie są obawy
Rada Pokoju została ogłoszona 23 stycznia. Do państw założycielskich, obok USA, należą m.in. Argentyna, Armenia, Azerbejdżan, Bahrajn, Bułgaria, Węgry, Indonezja, Jordania, Kazachstan, Kosowo, Mongolia, Maroko, Pakistan, Paragwaj, Katar, Arabia Saudyjska, Turcja, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Uzbekistan. Większe potęgi oraz część tradycyjnych sojuszników USA podchodzą do inicjatywy ostrożnie. Obawiają się, że nowa platforma może wejść w kompetencje ONZ, próbując rozwiązywać inne konflikty i konkurować z systemem Narodów Zjednoczonych.
Włochy wybrały formułę ograniczonego udziału. Szef MSZ Antonio Tajani zapowiedział, że delegacja pojawi się na spotkaniu w Waszyngtonie jako obserwator. Premier Giorgia Meloni podkreśliła wcześniej, że Rzym nie może dołączyć do Rady Pokoju w obecnym kształcie z przyczyn konstytucyjnych. Ten sygnał wpisuje się w ostrożną linię części europejskich stolic, które oczekują doprecyzowania zasad działania nowego gremium.
W tle tych decyzji pozostaje wojna w Ukrainie i brak widocznego przełomu. Parolin ocenił: "Ma się nadzieję, że te dialogi przyniosą jakiś postęp, ale wydaje się, że nie ma wielu powodów do nadziei ani oczekiwań".