29-latek wyszedł ze szpitala i zmarł na przystanku. Jest akt oskarżenia
Prokuratura Regionalna w Rzeszowie skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko lekarce szpitala MSWiA. Według śledczych nieprawidłowości w diagnostyce 29-letniego pacjenta naraziły go na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i doprowadziły do jego nieumyślnej śmierci. Chodzi o zdarzenie z kwietnia 2024 r. Mateusz O. zmarł tuż po opuszczeniu szpitala.
Prokuratura Regionalna w Rzeszowie skierowała akt oskarżenia do sądu przeciwko lekarce szpitala MSWiA. Jak informuje Polska Agencja Prasowa (PAP), sprawa dotyczy śmierci 29-letniego pacjenta, do której doszło w kwietniu 2024 r.
Nieprawidłowości w diagnostyce
Śledczy ustalili, że proces diagnostyczno-terapeutyczny prowadzony wobec pacjenta był nieprawidłowy. Rzeczniczka prokuratury, prok. Dorota Sokołowska-Mach, podała, że zgromadzone dowody, w tym zeznania personelu medycznego oraz dokumentacja, były kluczowe w formułowaniu aktu oskarżenia.
Prokurator zasięgnął opinii Instytutu Badań i Ekspertyz Sądowych w Krakowie, aby ustalić, czy działania podejmowane wobec pacjenta były prawidłowe. Opinie przygotowali biegli z zakresu kardiologii, medycyny ratunkowej, chorób wewnętrznych oraz kardiochirurgii - przekazała w komunikacie Sokołowska-Mach.
Zarzuty i konsekwencje
Na podstawie opinii ekspertów lekarce postawiono zarzuty z artykułu 155 Kodeksu karnego oraz artykułu 160 par. 2 i 3.
Śledczy wskazują, że postępowanie niezgodne z zasadami wiedzy medycznej przy przeprowadzaniu badań diagnostycznych naraziło pacjenta na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i doprowadziło do jego zgonu.
Lekarka nie przyznała się do winy i odmówiła składania wyjaśnień. Podczas przesłuchania ograniczyła się do krótkiego oświadczenia. Sprawa trafiła do Sądu Rejonowego w Rzeszowie. Lekarce grozi kara pozbawienia wolności do pięciu lat.
29-letni pacjent zmarł na przystanku
Przypomnijmy, że chodzi o zdarzenie z 29 kwietnia 2024 r. Młody mężczyzna, Mateusz O., zgłosił się do lekarza z bólami w klatce piersiowej. Od specjalisty otrzymał skierowanie na oddział kardiologiczny.
29-latek udał się do pracy, a po kilku godzinach stawił się na izbę przyjęć szpitala MSWiA w Rzeszowie. W szpitalu przeszedł badania diagnostyczne, ale objawy ustąpiły. Ponieważ poczuł się lepiej, został wypisany. Po opuszczeniu szpitala udał się na przystanek autobusowy przy ul. Krakowskiej, znajdujący się w odległości ok. 50 metrów od placówki. Tam doszło u niego do utraty przytomności i zatrzymania krążenia. Mężczyzna nie przeżył.
Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną śmierci był tętniak rozwarstwiający łuku aorty.