Wenezuela po upadku Maduro. Reżim rządzi, opozycja na marginesie
Po schwytaniu Nicolasa Maduro scenę polityczną w Caracas kontrolują ludzie związani z jego reżimem. Wielu opozycjonistów pozostaje na uchodźstwie lub w więzieniach.
Najważniejsze informacje
- Po operacji USA w Caracas władzę powierzono Delcy Rodriguez, a nie opozycji.
- Maria Corina Machado i Edmundo Gonzalez Urrutia pozostają twarzami obozu antyreżimowego.
- Według organizacji praw człowieka w Wenezueli jest blisko 900 więźniów politycznych.
Po obaleniu i schwytaniu Nicolasa Maduro przez siły USA w Caracas nie doszło do przejęcia sterów przez opozycję. Jak podaje Poska Agencja Prasowa za hiszpańskim "El Pais" i agencją AP, realną kontrolę nadal sprawują dygnitarze reżimu, a kluczowi przeciwnicy władzy żyją na emigracji lub czekają na procesy. To utrwala polityczny impas i opóźnia rozmowę o nowych wyborach prezydenckich.
Opozycja zapowiadała gotowość do natychmiastowego przejęcia władzy. Prezydent USA Donald Trump pozwolił jednak objąć stery państwa wybranej przez Maduro wiceprezydentce Delcy Rodriguez. Według "El Pais" ta decyzja była zimnym prysznicem dla przywódców na uchodźstwie i przesunęła ich cel z reform na sam powrót do kraju. W efekcie obóz demokratyczny pozostał bez realnych narzędzi sprawczych w Caracas.
Nagrania z Caracas. Uzbrojeni zwolennicy Maduro wyszli na ulice
Machado i Gonzalez: symbol oporu i spór o sukcesję
Maria Corina Machado, która ukrywała się w kraju, wyjechała w grudniu, by w Oslo odebrać Pokojową Nagrodę Nobla. Po akcji z 3 stycznia deklarowała chęć jak najszybszego powrotu i wskazywała, że stery powinien przejąć Edmundo Gonzalez Urrutia – uznawany przez opozycję i część rządów za zwycięzcę wyborów z 2024 r. Sama Machado, choć wygrała prawybory największej opozycyjnej koalicji Vente Venezuela, nie mogła kandydować, bo nie pozwoliły jej na to kontrolowane przez reżim sądy.
W wyborach z 2024 roku opozycja zjednoczyła się w pragnieniu zmiany sytuacji w Wenezueli środkami demokratycznymi, co uosabia Maria Corina Machado i oczywiście Edmundo Gonzalez Urrutia. Lekceważenie tego to poniżanie (...) Wenezuelczyków – ocenił ekspert ds. wenezuelskich z Uniwersytetu Rosaria w Bogocie Ronal Rodriguez, cytowany przez PAP.
Władze w Caracas ogłosiły zwycięstwo Maduro w 2024 r., co poparły Chiny, Rosja, Iran, Kuba i Nikaragua. USA, Włochy, część Ameryki Łacińskiej oraz Parlament Europejski uznały Gonzaleza za prezydenta elekta. Reżim wydał jednak nakaz jego aresztowania, co zmusiło go do wyjazdu do Hiszpanii, gdzie uzyskał azyl.
Na emigracji przebywają także inni znaczący przedstawiciele wenezuelskiej opozycji. Juan Guaidó, którego po wyborach w 2019 roku wiele państw uznało za tymczasowego prezydenta Wenezueli, osiedlił się na Florydzie. Z kolei Leopoldo López, przywódca opozycyjnej partii Wola Ludu, od 2020 roku mieszka w Madrycie. Po wyborach przeprowadzonych w 2024 roku kraj opuściła również Magalli Meda, odpowiedzialna za prowadzenie kampanii politycznej Machado.
Wielu innych opozycjonistów nadal pozostaje w wenezuelskich więzieniach. Organizacje broniące praw człowieka szacują, że liczba więźniów politycznych sięga niemal 900 osób. Już po obaleniu Maduro związek zawodowy dziennikarzy SNTP informował o następnych aresztowaniach przedstawicieli mediów.
Co z wyborami prezydenckimi w Wenezueli?
Wenezuelska konstytucja mówi o 30 dniach na przeprowadzenie wyborów, gdy prezydent jest "trwale niezdolny" do sprawowania urzędu. Lojalny wobec Maduro Sąd Najwyższy uznał jednak jego nieobecność za tymczasową. Ten ruch zawiesił kalendarz polityczny i pozostawił Wenezuelę w stanie niepewności co do terminu głosowania, a opozycję – między emigracją, więzieniami a parlamentem kontrolowanym przez dawny układ.
Źródło: PAP