Putin podjął decyzję ws. wojny. Złe wieści dla Iranu
Kreml potępił ataki USA i Izraela na Iran, ale nie zapowiada wsparcia militarnego Teheranu. Moskwa skupia się na Ukrainie i kalkuluje koszty polityczne wobec Białego Domu.
Najważniejsze informacje
- Rosja ogranicza się do krytyki wojny z Iranem i działań dyplomatycznych, bez deklaracji pomocy wojskowej.
- Kreml podkreśla priorytet frontu ukraińskiego i ostrożność wobec polityki prezydenta Donalda Trumpa.
- Doniesienia o kontraktach zbrojeniowych z Iranem dotyczą sprzętu o ograniczonej wartości w obliczu ataków lotniczych.
Rosja publicznie potępiła wojnę prowadzoną przez USA i Izrael przeciwko Iranowi, ale jej kroki pozostają zachowawcze. W depeszy kondolencyjnej do prezydenta Masuda Pezeszkiana Władimir Putin nazwał zabicie ajatollaha Alego Chameneiego i członków jego rodziny "zbrodnią naruszającą wszystkie normy etyki i prawa międzynarodowego".
Jednocześnie Kreml sygnalizuje, że priorytetem jest teatr działań w Ukrainie. Jak podaje alaraby.co.uk, Moskwa koncentruje się na kontaktach dyplomatycznych w regionie i łagodzeniu eskalacji.
Rzecznik Dmitrij Pieskow przekazał, że Putin przekaże Teheranowi obawy przywódców państw Zatoki po uderzeniach na infrastrukturę naftową. Prezydent Rosji rozmawiał telefonicznie m.in. z emirem Kataru, księciem Arabii Saudyjskiej, prezydentem ZEA i królem Bahrajnu, oferując wykorzystanie relacji z Iranem do obniżenia napięcia.
Dubaj pod ostrzałem. Płonie amerykański konsulat
Według Kremla rozmowy z irańskimi władzami trwają, a Moskwa monitoruje skutki wojny dla regionu, w tym dla państw Zatoki Perskiej.
Szef MSZ Siergiej Ławrow w rozmowie telefonicznej z Abbasem Aragczim potępił jego zdaniem nieuzasadniony atak militarny USA i Izraela na Iran, który narusza zasady prawa międzynarodowego.
Mimo ostrych sformułowań, obecny kurs przypomina podejście Moskwy z czerwca 2025 r., gdy po 12 dniach nalotów nie pojawiły się wiarygodne sygnały o realnym wsparciu obrony powietrznej Iranu ze strony Rosji.
Ukraina ważniejsza niż Teheran
Zachowawczość Kremla tłumaczona jest kilkoma czynnikami. Po pierwsze, ograniczeniami produkcyjnymi rosyjskiego przemysłu zbrojeniowego pod presją sankcji oraz pilną potrzebą osłony przed ukraińskimi dronami i rakietami.
Po drugie, niechęcią do testowania najnowszych systemów przeciw nowoczesnym pociskom USA i Izraela. Po trzecie, kalkulacją polityczną wobec Białego Domu: wsparcie militarne Iranu mogłoby skłonić prezydenta Donalda Trumpa do wzmocnienia Kijowa, w tym długiego zasięgu i obrony powietrznej, co uderzałoby w rosyjskie cele wojenne.
"Financial Times" informował o umowie o wartości 500 mln euro na dostawy do Iranu m.in. 500 przenośnych zestawów "Wierba", 2,5 tys. pocisków ziemia–powietrze M3369 oraz 500 urządzeń noktowizyjnych "Mowgli" 2”, z terminem dostaw w latach 2027–2029.
Media odnotowały też zimowe loty cargo z Rosji do Iranu oraz przybycie śmigłowców Mi-28 i transporterów "Spartak". Sprzęt ten ma jednak ograniczoną wartość wobec zmasowanych nalotów i pocisków manewrujących, co nie przekłada się na zdolność Iranu do odpierania uderzeń lotniczych.
Rosyjscy komentatorzy widzą w uderzeniach na Iran podwójny sygnał: zagrożenie i szansę. Według analizy opublikowanej przez Al Jazeerę, w Moskwie rośnie przekonanie, że działania USA i Izraela potwierdzają tezę Kremla o "irracjonalnym" Zachodzie oraz uzasadniają twardą politykę wobec Ukrainy.
Podobne wnioski Władimir Putin wyciągnął po interwencji NATO w Libii w 2011 r., co wzmocniło jego nieufność wobec Zachodu. Obecna eskalacja może więc w Rosji umacniać narrację o oblężonej twierdzy i przywódcy–obrońcy.