Jan Manicki
Jan Manicki| 

WHO o pochodzeniu COVID-19. Będzie raport

48

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ciągle nie skreśla teorii mówiącej, że koronawirus wydostał się z chińskiego laboratorium w Wuhan. Ma być ona jednak "wysoce nieprawdopodobna". Naukowcy twierdzą, że mimo to nie można jeszcze niczego wykluczyć.

WHO o pochodzeniu COVID-19. Będzie raport
Zdaniem szefa WHO dr Tedrosa Adhanoma Ghebreyesusa, nie można odrzucić jeszcze żadnej teorii na temat pochodzenia wirusa (YouTube)

Ekspedycja WHO przybyła do Wuhan na początku lutego. Naukowcy mieli przede wszystkim odpowiedzieć na pytanie, skąd wziął się koronawirus. Chcieli także zidentyfikować pierwsze ognisko choroby.

WHO nie opublikowało jak dotąd raportu ze śledztwa. Wstępne wyniki miały zostać przedstawione już jakiś czas temu, jednak w zeszłym tygodniu szef organizacji dr Tedros Adhanom Ghebreyesus poinformował, że odrzucono ten pomysł. Zamiast tego, w najbliższych tygodniach ukazać ma się pełny raport WHO.

Pracujemy nad raportem końcowym, który opublikowany zostanie po 15 marca. Chcielibyśmy zapewnić, że przed publikacją udostępnimy go wszystkim państwom członkowskim – stwierdził w oświadczeniu dr. Tedros.

Chiny ukrywają dane przed WHO? "Potrzebne jest niezależne śledztwo"

Na początku marca 26 czołowych epidemiologów napisało list otwarty, w którym oceniło, że zbadanie pochodzenia wirusa jest "praktycznie niemożliwe". Powodem takiego stanu rzeczy mają być ograniczenia narzucone przez Chiny. W związku z tym badanie nie może zostać przeprowadzone w odpowiedni sposób.

Wzywamy społeczność międzynarodową do przeprowadzenia transparentnego i dokładnego śledztwa – podkreślono w apelu opublikowanym m.in. na łamach "Wall Street Journal" i "Le Monde".

Jednym z sygnatariuszy listu jest Nikołaj Petrowski, wakcynolog z Flinders University w Australii. Jego zdaniem nie należy próbować podciągać danych pod istniejące hipotezy. Tylko dzięki niezależnemu śledztwu można odpowiedzieć na pytanie, skąd wziął się koronawirus.

Powinniśmy pozwolić, żeby to dane nas prowadziły, a obecnie jest ich niedobór – podkreślił Petrowski.

Naukowiec twierdzi, że badacze WHO są mocno upolitycznieni. Mają z góry odrzucać teorię o incydencie w laboratorium w Wuhan.

Koronawirus wydostał się z laboratorium? Zdaniem WHO to "wysoce nieprawdopodobne"

Niektórzy eksperci ze Stanów Zjednoczonych twierdzą, że wirus SARS-CoV-2 miał powstać w laboratorium w Wuhan. Chiny jednak stanowczo sprzeciwiają się tej teorii, podkreślając, że w Instytucie Wirusologii nie badano pokrewnych wirusów. Podobnego zdania jest także głównodowodzący misji WHO dr Peter Ben Embarek, który stwierdził jakiś czas temu, że taki scenariusz jest "wysoce nieprawdopodobny".

Zespół ekspertów z WHO wystąpił wcześniej do chińskich władz o przekazanie szczegółowych danych dotyczących pierwszych 174 przypadków wykrytych we wczesnej fazie epidemii koronawirusa w Wuhan w grudniu 2019 r. Jak poinformował 13 lutego ekspert ds. chorób zakaźnych z Australii Dominic Dwyer, który przyjechał do Chin jako członek zespołu WHO, Chiny odmówiły jednak dostępu do żądanych informacji.

Potwierdził to także inny członek delegacji WHO, John Watson. Zdaniem epidemiologa pomimo tego, że Chiny nie przekazały ekspertom wszystkich surowych danych to i tak śledztwo zmierza w dobrym kierunku. Naukowcy mieli bowiem zapoznać się z wieloma ważnymi informacjami.

Przekazanie surowych danych byłoby dla Chin nietypowe. Przyjrzeliśmy się jednak wielu interesującym szczegółom i dyskutowaliśmy na ich temat z chińskimi epidemiologami – stwierdził Watson.

Jak podaje Reuters, w połowie lutego Stany Zjednoczone i Wielka Brytania wyraziły "głębokie zaniepokojenie" komunikatami WHO na temat śledztwa w Wuhan. Stwierdzono, że nie jest ono transparentne. Problemem mają być również doniesienia o ukrywaniu części informacji przez chińskie władze.

Aby lepiej zrozumieć tę pandemię i przygotować się na następną, Chiny muszą udostępnić swoje dane z pierwszych dni epidemii. W przyszłości wszystkie kraje, w tym Chiny, powinny uczestniczyć w przejrzystym i solidnym procesie zapobiegania i reagowania na sytuacje kryzysowe – podkreślił amerykański doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Jake Sullivan.

Na to wezwanie natychmiast zareagowała chińska ambasada. Stwierdzono, że Amerykanie "nie powinni wskazywać palcem" na inne kraje w poszukiwaniu winnych. Chiny podkreśliły także, że wspierają wysiłki WHO w odnalezieniu przyczyn wybuchu pandemii.

Obejrzyj także: Koronawirus w Polsce. Co potem? "Czeka nas epidemia nowotworów"

Oceń jakość naszego artykułu:

Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Zobacz także:
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić