Wiadomo, jaki los spotka bizona. Nagranie ataku w Yellowstone obiegło świat

Bizon, który zaatakował 65-letniego turystę w Parku Narodowym Yellowstone i podrzucił go kilka metrów w górę, nie zostanie uśpiony. Władze parku poinformowały, że nie zamierzają podejmować żadnych działań wobec zwierzęcia. Jak wyjaśniono, do ataku doszło po tym, jak człowiek zbliżył się do dzikiego bizona na zbyt małą odległość.

.Wiadomo, jaki los spotka bizona. Nagranie ataku w Yellowstone obiegło świat
Źródło zdjęć: © X
Jakub Artych

Najważniejsze informacje

  • Służby Yellowstone nie planują uśpienia bizona po incydencie z udziałem 65-letniego Carla McDaniela.
  • Do ataku doszło w rejonie parku Yellowstone w USA, gdy mężczyzna szedł z wnukiem.
  • McDaniel złamał kość udową w czterech miejscach i przeszedł operację; po zabiegu był w stanie wstać.

Władze Parku Narodowego Yellowstone poinformowały, że nie zamierzają podejmować żadnych działań wobec bizona. Podkreślają, że tylko w wyjątkowych sytuacjach ingerują w zachowanie dzikich zwierząt, m.in. gdy zagrożone jest życie ludzi lub wymagają tego przepisy. Jak przypominają, Yellowstone nie jest zoo, lecz miejscem, w którym zwierzęta żyją na wolności.

Jak informuje "Daily Mail", do ataku doszło w piątek około godz. 20.30 w rejonie Bridge Bay Compound. 65-letni Carl McDaniel spacerował z wnukiem, gdy nagle ruszył na niego bizon. Nagranie, które szybko pojawiło się w internecie, pokazuje, jak zwierzę dogania mężczyznę, zahacza go rogiem i podrzuca kilka metrów w górę.

Mężczyzna odniósł poważne obrażenia. Złamał kość udową w czterech miejscach w okolicy biodra i trafił do szpitala. Jak podaje CNN, w niedzielę przeszedł operację, a już dzień później był w stanie wstać z łóżka.

Ewa Minge nauczyła się czym jest prawdziwy luksus

Przez kilka najbliższych dni będę ćwiczył, żeby zacząć chodzić, ale nie było to tak katastrofalne, jak mogło być - powiedział w rozmowie z telewizją.

Według informacji przekazanych przez władze parku bizon był wcześniej widziany na terenie kempingu. Chwilę przed atakiem miał również przepędzać inne osoby, w tym grupę nastolatków. Nie wiadomo, co dokładnie sprowokowało zwierzę. Do zdarzenia doszło jednak w okresie godowym, kiedy samce bizonów są bardziej agresywne z powodu wysokiego poziomu testosteronu.

Fotograf z Montany Mike MacLeod, który uwiecznił zdarzenie, mówił "The New York Times", że zwierzę było wyraźnie pobudzone.

Kiedy wstał, kopał jak koń rodeo, ewidentnie był bardzo rozdrażniony - relacjonował.

Po podrzuceniu mężczyzny bizon przez chwilę nie odchodził. - Stał tuż nad Carlem i był naprawdę, naprawdę wściekły - mówił MacLeod, opisując, że próbował odciągnąć zwierzę, krzycząc i machając rękami, a potem dołączyli kolejni świadkowie. Gdy podbiegł do rannego, usłyszał pytanie o wnuka: - Pierwsze, o co zapytał, to "Jak mój wnuk?" - opowiadał w Fox News.

Nagranie ataku w Yellowstone obiegło świat

Po zdarzeniu ponownie przypomniano o zasadach bezpieczeństwa obowiązujących w Parku Narodowym Yellowstone. Turyści powinni zachowywać od bizonów co najmniej 75 stóp (około 23 metrów) odstępu. W sieci pojawiły się spekulacje, że 65-latek mógł podejść zbyt blisko zwierzęcia.

Świadek zdarzenia MacLeod zapewnił jednak, że osoby znajdujące się w pobliżu zachowywały bezpieczny dystans. - Większość ludzi widziała, że oni się o to nie prosili - powiedział. Dodał też, że tego dnia turyści trzymali się z dala od bizona.

Wybrane dla Ciebie