Zdjęcie z polskiej plaży. Kierowca auta w popłochu brał nogi za pas

Kierowca we Władysławowie wypożyczył samochód i wjechał nim wprost na plażę miejską. Mała Toyota nie poradziła sobie z piaskiem, dlatego kierowca uciekł, zostawiając samochód na włączonym silniku pośrodku plaży. "Myśleliśmy, że to żart" - pisze firma carsharingowa.

Wjechał wynajętym samochodem na plażęWjechał wynajętym samochodem na plażę
Źródło zdjęć: © Panek, Facebook

Do zdarzenia doszło na plaży miejskiej we Władysławowie około południa w czwartek. Operator samochodów na minuty Panek otrzymał zgłoszenie od plażowiczów, że w miejscu wypoczynku stoi należąca do tej firmy Toyota Yaris. Dodali, że kierowca tak szybko uciekał, że nie zgasił nawet silnika.

Myśleliśmy, że to żart. Ale sprawdzamy lokalizacje w systemie i faktycznie - widzimy plażę - piszą przedstawiciele firmy.

Jak relacjonowali świadkowie, samochód wjechał na plażę około południa. Zaskoczeni turyści nie mogli zrozumieć, w jaki sposób pojazd tam trafił. Niektórzy plażowicze myśleli, że jest to jakaś akcja promocyjna firmy Panek.

Wjechał wprost na plażę. Samochód utknął w piasku

Po chwili kierowca zjechał na piasek i tam utknął - z nim mały Yaris sobie nie poradził i zagrzebał się pośrodku plaży.

Na kierowcę czeka kara od firmy i mandat od policji

Firma wezwała ciągnik, który wydobył pojazd z piasku. Jak powiedzieli przedstawiciele serwisu carsharingowego, pieniądze za wyciągnięcie samochodu zostaną potrącone z konta pechowego kierowcy. Czeka na niego też karą za złamanie regulaminu carsharingu oraz mandat od policji.

Zobacz także: PANEK CarSharing- Remont w Prezencie

Źródło artykułu: o2pl
Wybrane dla Ciebie