"Wojna jest wszędzie". Rosjanie przerażeni. Sukces Ukrainy

Ukraina wykorzystuje drony dalekiego zasięgu do uderzeń w głąb Rosji, atakując rafinerie, składy paliw oraz zakłady produkcji amunicji. W Rosji rośnie strach. - Nie ma już bezpiecznego miejsca. Wojna jest wszędzie, także na Kamczatce - mówi propagandysta Aleksandr Kots.

Prezydent Ukrainy mówił o atakach na Moskwę i nie tylko.Prezydent Ukrainy mówił o atakach na Moskwę i nie tylko.
Źródło zdjęć: © Getty Imges | SOPA Images
Mateusz Kaluga

W ostatnich tygodniach strategia Kijowa przeszła radykalną zmianę. Ukraina, wykorzystując własnej produkcji drony dalekiego zasięgu, regularnie uderza w cele położone ponad 1000 km od granicy. To nie tylko ataki na Moskwę i okolice, ale również uderzenia m.in. na Syberii i Kamczatce.

Kluczowym celem jest rosyjski sektor energetyczny. Systematyczne bombardowania rafinerii i składów paliw mają odciąć Kreml od dochodów z eksportu i sparaliżować logistykę wojskową. Równie ważne są ataki na zakłady produkujące drony Shahed oraz lotniska strategiczne.

Po uderzeniach na Moskwę wielu Rosjan zabierało głos w mediach społecznościowych. Przekonywali, że nigdy nie przeżyli tak strasznych chwil w czasie licznych wybuchów. Jak się okazuje, przerażeni są również inni mieszkańcy. Wideo z propagandystą Aleksandrem Kotsem udostępnił ukraiński polityk Anton Heraszczenko.

Mieszkamy na Kamczatce, mamy tam miasteczko liczące 60 tysięcy mieszkańców. Wojna jest wszędzie, także na Kamczatce. Już nawet łodzie podwodne są osłonięte siatkami przeciw dronom. To dobrze, bo trzeba minimalizować zagrożenia - mówi na nagraniu Rosjanin.

Kots na filmie przekonuje, że w Rosji nie ma już "bezpiecznego miejsca". Wskazuje też, że Rosja niebawem znajdzie się w bardzo złej sytuacji.

- Znajdziemy się w izolacji - bez importu, bez pomocy Chin, bez dochodów z eksportu surowców energetycznych. Do toalety będziemy chodzić z liśćmi, bo nie będzie gazet, nie będzie papieru, którego sami nie będziemy w stanie produkować - mówi.

Tym razem ukraińskie dalekosiężne sankcje dotarły do regionu Moskwy i jasno komunikujemy Rosjanom: wasze państwo musi zakończyć tę wojnę. Odległość od granicy państwowej Ukrainy to ponad 500 km. Skupienie rosyjskiej obrony przeciwlotniczej w regionie Moskwy jest największe. Mimo to przełamujemy jej działania - mówił prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełeński po atakach na Moskwę i obwód moskiewski.

Wybrane dla Ciebie