Wybuch w Akademii Sztuki. Zmarła 20-letnia studentka. Jest komentarz bliskich

20-letnia studentka Akademii Sztuki w Szczecinie zmarła po pięciu miesiącach leczenia po wybuchu, do którego doszło w uczelnianej pracowni. Jak relacjonuje program "UWAGA!" TVN, prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci i zarzuca uchybienia związane z bezpieczeństwem. Głos w temacie zabrała również rodzina nieżyjącej Marii.

aWybuch w Akademii Sztuki. Zmarła 20-letnia studentka. Rodzina komentuje
Źródło zdjęć: © Facebook(uwaga tvn), Pixabay
Agnieszka Potoczny-Łagowska

20-letnia Maria Majcher, która kończyła pierwszy rok studiów, przygotowywała pracę zaliczeniową w pracowni pod opieką pracownika dydaktycznego. Jak informuje "UWAGA" TVN, w trakcie zajęć doszło do gwałtownego wybuchu i pożaru, a studentka została ciężko poparzona. Rodzina wspomina, że dziewczyna zdołała jeszcze wyjść z budynku o własnych siłach, a później trafiła do specjalistycznego ośrodka.

Wybuch w Akademii Sztuki. Zmarła 20-letnia studentka. Jest komentarz bliskich

Matka studentki, pani Hanna, opowiedziała w materiale "UWAGA!" TVN, że informację o wypadku Marii przekazała jej koleżanka córki, dzwoniąc z nieznanego numeru. Była w szoku. Od razu pojechała do centrum oparzeń w Gryficach, gdzie przetransportowano 20-latkę.

Córka była bez kontaktu. Nie chcę mówić, jak wyglądała. Nie było jej widać, tyle mogę powiedzieć - podała pani Hanna w reportażu.

W materiale "UWAGA!" TVN, Julia Szozda, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Szczecinie ujawniła, że poszkodowana studentka doznała poparzeń obejmujących 90 proc. ciała, a także oparzeń dróg oddechowych i obrażeń mózgu.

Dziewczyna przez długi czas przebywała w śpiączce, a rodzina mówiła o nadziei, która pojawiła się po jej wybudzeniu. - Był kontakt wzrokowy. Widać było ogromne cierpienie w oczach - mówiła pani Hanna o córce. Ostatecznie 20-letnia studentka zmarła po pięciu miesiącach pobytu w szpitalu.

Śledztwo prokuratury: samoróbka zamiast urządzenia i zarzuty dla wykładowczyni

Postępowanie dotyczy nieumyślnego spowodowania śmierci oraz niedopełnienia obowiązków związanych z bezpieczeństwem. Jak przekazała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Szczecinie, zarzuty usłyszeli pracownik dydaktyczny Katedry Grafiki Artystycznej oraz rektor uczelni.

Prokuratura opisywała dziennikarzom TVN, że studentka razem z wykładowczynią wykonywała prace związane z wypalaniem grafik, a w trakcie procesu używano samodzielnie wykonanego naczynia z łatwopalną substancją, wylewaną na materiał i podpaloną.

Według śledczych wykładowczyni miała m.in. nie zapewnić odpowiedniego fartucha roboczego i dopuścić do pracy w pomieszczeniu bez właściwej wentylacji. W sali miały też znajdować się substancje chemiczne w ilości przekraczającej bieżące potrzeby, a w kluczowym momencie prowadząca zajęcia miała odejść do rozmowy z inną poszkodowaną.

Rzeczniczka prokuratury podkreślała również w reportażu TVN siłę eksplozji: uderzenie miało wyrwać drzwi z futryną z sali, w której prowadzono prace. - Wybuch był bardzo silny - podawała.

Akademia Sztuki o zabezpieczeniach

W materiale "UWAGA!" TVN rzeczniczka Akademii Sztuki w Szczecinie zapewniała, że wyposażenie było atestowane, a budynek miał wymagane przeglądy i przechodził kontrole.

Jednocześnie rodzina Marii podnosiła w "UWAGA!" TVN, że w ich odczuciu nikt nie bierze odpowiedzialności za śmierć studentki. Matka dziewczyny mówiła, że osoby, którym postawiono zarzuty, nie przyznają się do winy.

- Mam nadzieję, że będzie rzetelny proces i na końcu dowiemy się, kto zawinił - relacjonowała w reportażu.
Wybrane dla Ciebie