W poniedziałek, 6 lipca, odbyła się sekcja zwłok 27-letniej kobiety, jej 56-letniej matki, 35-letniego męża i 8-dniowego dziecka. Po południu śledczy poinformowali, że otrzymali wstępne wyniki z autopsji.
Kobiety miały obrażenia głowy zadane ciężkim przedmiotem. Wszyscy mieli też rany cięte i kłute. Sekcja zwłok potwierdza tę wersję, która jest najbardziej prawdopodobna. Czyli że sprawcą jest mężczyzna, który najpierw spowodował śmierć trzech osób, a potem popełnił samobójstwo - przekazał w rozmowie z TVN24.pl Tomasz Waszczuk, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Krakowie.
Tragedia w Skawinie. Oto wyniki sekcji zwłok. "Słyszeli płacz dziecka"
Jak dodał Waszczuk dla TVN24.pl, na pełne wyniki sekcji trzeba jeszcze poczekać. To one dopiero pokażą, "w jakiej kolejności następowały zgony". Rzecznik ujawnił również, że Mateusz G. został znaleziony w łazience, a jego żona Gabriela G., córka Luiza G. i teściowa Zofia P. - w innym pomieszczeniu.
Zdaniem śledczych tragedia rozegrała się między godziną 20 w czwartek a 14 w piątek. - Sąsiedzi zeznali, że w czwartek około godziny 20 słyszeli płacz dziecka i uspokajanie, ale mówili, że to były takie normalne dźwięki, jak na ośmiodniowe dziecko. Poza tym żadnych krzyków nie słyszeli - mówił Waszczuk dla TVN24.pl.
Wiadomo też, że rodzina nie figurowała w policyjnych kartotekach, nie była też objęta procedurą Niebieskiej Karty. W opinii sąsiadów Mateusz i Gabriela G. uchodzili za zgodne, kochające się małżeństwo, które z niecierpliwością wyczekiwało narodzin pierwszego dziecka.