Wyrok dla policjantki "spod kołderki". Miała przekroczyć uprawnienia
We wtorek, 31 marca br., Sąd Rejonowy w Tarnobrzegu (woj. podkarpackie) warunkowo umorzył postępowanie wobec byłej dzielnicowej Kingi B. Uznano ją winną zarzucanych czynów, lecz odstąpiono od wymierzenia kary. Znamy szczegóły.
Portal echodnia.eu przypomina, że ówczesna policjantka z Tarnobrzega odpowiadała przed sądem za wielokrotne, nieuprawnione sprawdzenia danych mężczyzny, który później został jej partnerem. Jak wskazano w akcie oskarżenia, weryfikacji miała dokonywać w Krajowym Systemie Informacyjnym Policji. Kluczowe było to, że sprawdzenia nie znalazły podstawy w prowadzonych sprawach służbowych.
Tarnobrzeg: wyrok dla policjantki "spod kołderki". Sąd warunkowo umorzył postępowanie karne
W drugim, finałowym dniu procesu (31 marca br.), jak podaje echodnia.eu, sąd przesłuchał jeszcze jednego świadka - byłą przełożoną Kingi B., która omówiła reguły dostępu do systemu informacyjnego Policji.
Po mowach końcowych prokuratora oraz obrońcy sąd ogłosił wyrok. Postępowanie karne - zgodnie z informacjami portalu - warunkowo umorzono na rok, a na oskarżoną nałożono opłatę w wysokości 100 zł oraz zwrot 60 zł wydatków na rzecz Skarbu Państwa. Wyrok nie jest prawomocny.
Przypomnijmy: prokurator wnosił o uznanie winy kobiety, karę 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata, grzywnę, zakaz pracy w Policji przez trzy lata oraz obciążenie kosztami. Obrona domagała się zaś uniewinnienia Kingi B., ewentualnie warunkowego umorzenia. Podnosiła, że policjantka działała służbowo i w granicach przepisów.
Sama oskarżona zapewniała wymiar sprawiedliwości, że podjęła weryfikację po informacji o możliwym czynie zabronionym i wówczas nie łączyła jej z tym mężczyzną żadna relacja osobista.
Uzasadnienie: naruszenie zaufania do instytucji państwa
Jak informuje echodnia.eu, sędzia Stanisław Zych stwierdził, że materiał dowodowy jednoznacznie potwierdza serię nieuprawnionych sprawdzeń w KSIP. Wskazał również na wpisywanie nieprawdziwych numerów dziennika w celu ukrycia śladu weryfikacji. Według sądu, działanie to godziło w interes publiczny i zaufanie do Policji, przez co wyczerpało znamiona przestępstwa.
Jednocześnie sędzia podkreślił dobrą opinię służbową B., brak karalności i przekonanie, że zrozumiała konsekwencje swojego zachowania. Te okoliczności - jak wskazuje portal - przemówiły za rezygnacją z wymierzenia kary i zastosowaniem warunkowego umorzenia.
Kim jest Kinga B.? Opinia publiczna okrzyknęła ją "policjantką spod kołderki"
Przypomnijmy. Sprawa Kingi B. wywołała ogólnokrajowe zainteresowanie kilka miesięcy temu po wpisach blogera Zbigniewa Stonogi w mediach społecznościowych. Wkrótce potem była funkcjonariuszka stała się celem intensywnego hejtu internetowego, łączącego jej życie prywatne z prokuratorskimi zarzutami oraz z przeszukaniem mieszkania jej partnera w innym postępowaniu.
"Jedyne, co można mi zarzucić, to kołderka" - twierdziła w jednym z wywiadów Kinga B., zyskując w ten sposób miano policjantki "spod kołderki". Zgodnie z doniesieniami mediów, w trakcie wspomnianego przeszukania domu jej partnera miała... ukrywać się pod kołdrą. Sama zainteresowana jednak temu stanowczo zaprzeczyła i wyjaśniła, że po prostu spała, gdyż była godzina 6 rano.