Wysypka na szyi Trumpa. Lekarz prezydenta tłumaczy
Na skórze Donalda Trumpa zauważono wysypkę. Lekarz Białego Domu tłumaczy, że to wynik stosowania kremu, który prezydent ma stosować profilaktycznie. Do sprawy w sieci odniósł się m.in. analityk medyczny CNN, który pisze o "zmianach przedrakowych".
W poniedziałek do sieci trafiło niepokojące zdjęcie Donalda Trumpa. Prezydent Stanów Zjednoczonych wręczał 2 marca honorowe odznaczenia.
Jednocześnie na skórze Trumpa zaobserwowano wysypkę na szyi. Widać ją było nawet spod garnituru. Do sprawy odniósł się Sean Barbabella, osobisty lekarz prezydenta.
Prezydent Trump stosuje bardzo popularny krem na prawą stronę szyi, który jest profilaktycznym zabiegiem na skórę. Zaczerwienienie ma się utrzymywać przez kilka tygodni - cytuje CNN słowa lekarza.
Barbabella nie precyzuje, dlaczego Trump potrzebował zabiegu na skórę. Na skórze przywódcy USA coraz częściej pojawiają się niepokojące siniaki. On sam twierdzi, że te dolegliwości związane są z przyjmowaniem aspiryny. Jednocześnie prezydent oraz jego współpracownicy twierdzą, że prezydent czuje się doskonale, a wszystkie badania wychodzą wzorowo.
Portal "The Daily Beast" cytuje wpisy amerykańskich lekarzy, którzy w sieci postanowili skomentować zdjęcie Donalda Trumpa.
Dr Vin Gupta, były dyrektor medyczny Amazon twierdzi, że wysypka może być w rzeczywistości "stanem przedrakowym". - Próba oszukania opinii publicznej tylko pogarsza sprawę - napisał w sieci.
Jonathan Reiner, lekarz zmarłego byłego wiceprezydenta Dicka Cheneya i analityk medyczny CNN zauważa, że Biały Dom nie zdradza, jakiemu leczeniu poddawany jest prezydent.
Zapobiegawcze metody leczenia skóry są stosowane w celu zapobiegania rakowi skóry u osób ze zmianami przedrakowymi. Po co ta cała tajemnica w przypadku czegoś, co potencjalnie jest łatwe w leczeniu i bardzo powszechne u osób starszych? - napisał na X.