Zabił żonę i synów. Pogrzeb rodziny z Kielc. Przejmujące słowa księdza

W Mniowie pod Kielcami pochowano Monikę i Andrzeja K. oraz ich synów, 18-letniego Marcina i 16-letniego Rafała. Cztery białe urny ustawiono obok siebie. Po mszy zostały złożone w jednym grobie, który szybko przykryły kwiaty. Podczas uroczystości duchowny mówił o pytaniach, na które bliscy mogą długo nie znaleźć odpowiedzi.

Rodzina z Kielc spoczęła razemRodzina z Kielc spoczęła razem
Źródło zdjęć: © Facebook, Pixabay
Danuta Pałęga

Najważniejsze informacje

  • Rodzina z Kielc spoczęła razem na cmentarzu w Mniowie.
  • Uroczystości pogrzebowe odbyły się w sobotę 17 października.
  • Śledczy badają okoliczności śmierci małżonków i ich synów.

Śledztwo po śmierci rodziny z Kielc

Ciała Moniki i Andrzeja K. oraz ich dwóch synów znaleziono we wtorek 13 października w mieszkaniu przy ul. Jagiełły w Kielcach. Według dotychczasowych ustaleń śledczych to Andrzej K. miał najpierw zabić żonę i dzieci, a następnie odebrać sobie życie. Ocalił jedynie psa, Diunę. Dokładny przebieg wydarzeń nadal jest przedmiotem postępowania.

Jak relacjonuje "Fakt", w homilii proboszcz parafii w Mniowie mówił o osobistych planach nastolatków i nagłym przerwaniu ich życia. – Serce się kurczy i pytamy: dlaczego? Przecież ci młodzi chłopcy mieli swoje plany na życie, pasje i ideały, marzenia. I nagle cisza – powiedział duchowny. Zaznaczył też, że pogrzeb bardziej przypominał modlitwę i milczenie niż zwykłe kazanie.

Koledzy pożegnali Marcina i Rafała

Po zakończeniu mszy głos zabrali szkolni koledzy zmarłych. Przyjaciele Marcina wspominali jego obecność na szkolnym korytarzu, głos oraz plany, których nie zdążył zrealizować. – Żadne słowa nie są w stanie wyrazić tego, co czujemy. Ogromny ból wrył się głęboko w nasze serca. Tak trudno uwierzyć, że Ciebie już nie ma – mówili podczas pożegnania.

Rafała pożegnała koleżanka z ławki. Wspominała wspólne rozmowy, spacery i plany oglądania wschodu słońca. – Ty byłeś kimś więcej niż przyjacielem. Byłeś jak brat. Wciąż nie mogę się z tym pogodzić – cytuje "Fakt" wypowiedź dziewczyny. Dodała, że 16-latek potrafił podnosić innych na duchu.

Duchowny zaapelował o powstrzymanie się od ocen

Kapłan zwrócił się do rodziny i przyjaciół zmarłych, podkreślając, że ból po takiej stracie nie zniknie szybko. – Nie powiem: będzie dobrze, bo nie będzie. Będzie inaczej – mówił. Zaapelował również, by nie formułować pochopnych odpowiedzi na pytania, czy tragedii można było zapobiec i czy ktoś mógł zrobić więcej. Okoliczności śmierci czterech osób wciąż nie zostały w pełni wyjaśnione.

Masz problem? Zadzwoń po pomoc

Gdzie szukać pomocy
Gdzie szukać pomocy © WP
Wybrane dla Ciebie