Zaczepia dzieci w okolicach szkoły? Rodzice z Gdańska alarmują
W mediach społecznościowych, na lokalnych gdańskich grupach, pojawiła się informacja o mężczyźnie, który miał zaczepiać dzieci. - Zwrócił się do dzieci, mówiąc, że jeden z chłopców "będzie żoną, a on będzie tatusiem", powiedział też, że mają dać mu pieniądze - relacjonował jeden z rodziców portalowi Trojmiasto.pl. Policja potwierdziła otrzymanie kilku sygnałów w tej sprawie.
Do serii niepokojących incydentów doszło w Gdańsku, m.in. w rejonach Szkół Podstawowych nr 1, 2 i 30. Portal Trojmiasto.pl rozmawiał z rodzicami, którzy twierdzą, że obcy mężczyzna zaczepiał ich dzieci.
Zaczepił moją córkę na przejściu dla pieszych, gdy ta szła do świetlicy z "jedynki" (Szkoły Podstawowej nr 1). Wyciągnął do niej ręce, prosił, by się nie bała i podeszła do niego. Córka uciekła do szkoły - powiedziała portalowi Trojmiasto.pl jedna z matek. - O incydencie placówka poinformowała policję, my również byliśmy na komisariacie - dodała.
Kolejny rodzic twierdzi, że podobne zajście miało miejsce w autobusie linii 115, gdzie mężczyzna próbował zatrzymać ucznia trzeciej klasy.
Do niepokojącego zdarzenia doszło również na placu zabaw na Morenie. Tam mężczyzna zaczepił trzech chłopców.
Zwrócił się do dzieci, mówiąc, że jeden z chłopców "będzie żoną, a on będzie tatusiem", powiedział też, że mają dać mu pieniądze. Jednocześnie proponował później batony. Chłopcy uciekli do szkoły, a my poinformowaliśmy policję - relacjonuje rozmówca portalu Trojmiasto.pl.
"Fakt" dowiedział się, że dyrekcja Szkoły Podstawowej nr 58 ostrzegła rodziców po tym, jak została zaalarmowana przez jednego z rodziców. Tym razem uczeń został zaczepiony w pobliżu Żabki, a mężczyzna proponował mu "zakup słodkości". Ten przypadek został zgłoszony policji z komisariatu przy ul. Kartuskiej.
To 77-latek?
W każdym z opisywanych przypadków pojawiał się podobny rysopis podejrzanego. Rodzice twierdzili, że to mężczyzna w średnim wieku, ubrany na ciemno, z czarnym plecakiem.
Policja potwierdziła "Faktowi" otrzymanie kilku sygnałów w tej sprawie, choć - jak się okazało - nikt nie złożył oficjalnego zawiadomienia. Co zaskakujące, na celowniku funkcjonariuszy znalazł się starszy mężczyzna.
Po tym jak pojawiły się informacje na temat mężczyzny, który miał zaczepiać dzieci, sprawą od razu zajęli się policjanci z komisariatu przy ul. Platynowej 6F. Funkcjonariusze dotarli do 77-letniego obywatela Polski, sprawdzili jego dane w policyjnych systemach i przeprowadzili z nim rozmowę - przekazał "Faktowi" asp. sztab. Mariusz Chrzanowski z Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku.
Choć mężczyzna został przesłuchany i sprawdzono jego dane, policja nie znalazła dowodów na popełnienie przez niego przestępstwa. Sprawa jest więc dość tajemnicza.
Nieoficjalnie policjanci mówią, że 77-latek miał wyjaśnić, że "chciał tylko porozmawiać z dziećmi" i nie miał nic złego na myśli - informuje Trojmiasto.pl.