Zadzwonił na 997. Ręce opadają. Kuriozalny finał
Interwencja w Jankowicach pokazuje, jak poważne skutki może mieć nieodpowiedzialne korzystanie z numerów alarmowych. Nietrzeźwy 40-latek zadzwonił na 997 "dla żartu", przekazując niepokojące informacje. Na miejscu interweniowała policja, a sprawa trafi do sądu.
Do zdarzenia doszło we wtorek (7 kwietnia) około godziny 22.30. Dyżurny pszczyńskiej komendy odebrał zgłoszenie od mężczyzny, który skontaktował się z numerem alarmowym 997 i przekazał informacje wymagające pilnej reakcji służb. Na miejsce natychmiast skierowano patrol - informuje Komenda Wojewódzka Policji w Katowicach.
Policjanci zastali 40-letniego mieszkańca Pszczyny, który - jak się okazało - był wyraźnie nietrzeźwy. Mężczyzna przyznał, że zadzwonił "dla żartu". W trakcie interwencji zachowywał się agresywnie, używał wulgaryzmów i nie wykonywał poleceń funkcjonariuszy, utrudniając prowadzenie czynności.
Badanie wykazało, że miał ponad 2 promile alkoholu w organizmie. Ze względu na jego zachowanie, brak możliwości przekazania pod opiekę bliskich oraz realne zagrożenie dla życia i zdrowia, został przewieziony do Ośrodka Przeciwdziałania Problemom Alkoholowym w Bielsku-Białej, gdzie miał wytrzeźwieć.
Policjanci sporządzili dokumentację do wniosku o ukaranie mężczyzny. Odpowie on za bezpodstawne wezwanie służb, zakłócanie porządku publicznego, używanie nieprzyzwoitych słów oraz niestosowanie się do poleceń funkcjonariuszy.
Służby przypominają, że numery alarmowe powinny być wykorzystywane wyłącznie w sytuacjach zagrożenia. Każde nieuzasadnione zgłoszenie może opóźnić pomoc osobom, które rzeczywiście jej potrzebują.