Horror na oczach mieszkańców Warszawy. Dziki zabite na placu zabaw

Ponad 20 dzików zabito na terenie Warszawy w ciągu ostatniego tygodnia. W przypadku Bemowa zamknięto je na placu zabaw, a na Mokotowie buszowały w pobliżu rabat kwiatowych. Lasy Miejskie zapewniają, że nie było możliwości przepłoszenia zwierząt. Zastosowano aplikator pneumatyczny umożliwiający podanie środka farmakologicznego.

Zabite dziki były wrzucone do kubłów na śmieci.Zabite dziki były wrzucone do kubłów na śmieci.
Źródło zdjęć: © Dziki zostają, Facebook
Mateusz Kaluga

W Warszawie uśmiercono ponad 20 sztuk dzików. W Wielkanoc na ulicy Stępińskiej na Mokotowie zabito siedem dzików - lochę oraz sześć młodych. Zwierzęta miały znajdować w pobliżu bloków i rabat z tulipanami. Nie były agresywne.

Kilka dni wcześniej dziki weszły na plac zabaw na Bemowie na ul. Wolfkego. Ktoś zamknął furtkę i powiadomił Straż Leśną. Gdy służby przyjechały na miejsce, zabito 4 lochy i 12 warchlaków.

Sprawę nagłośniła grupa osób tworzących inicjatywę "Dziki zostają". Jej członkowie proszą o anonimowość. - Wszystko działo się w towarzystwie dzieci. To nie tylko pogwałcenie praw zwierząt, ale też najmłodszych. Wiele osób nie może spać przez to, co zobaczyło w Warszawie - mówi nam jedna z osób.

Nasza rozmówczyni dodaje, że dziki nie były agresywne i nie atakują, gdy nie są zagrożone. Członkini grupy twierdzi, że z tymi zwierzętami trzeba nauczyć się żyć i do tego potrzebna jest społeczna akcja informacyjna.

"Gazeta Wyborcza" zauważa, że pod koniec marca prezydent Rafał Trzaskowski wydał zgodę na odłowienie z uśmierceniem 400 osobników i odstrzał kolejnych stu.

Uśmiercenie dzików. Stanowisko Lasów Miejskich

Karol Podgórski, dyrektor Lasów Miejskich twierdzi, że obie interwencje przeprowadzono w związku ze zgłoszeniami mieszkańców. W obu sprawach interweniowała też policja. Dyrektor zapewnia, że najpierw pracownicy Lasów Miejskich sprawdzają, czy jest możliwość przepłoszenia zwierząt na pobliskie tereny zielone. Nie zawsze to jest możliwe.

Odstępuje się od przepędzania dzików w sytuacjach, gdy mogłoby to powodować zagrożenie dla uczestników ruchu drogowego. Każdy przypadek analizowany jest indywidualnie, a stosowane środki dobierane są z uwzględnieniem bezpieczeństwa osób postronnych - mówi o2.pl dyrektor Podgórski.

Lasy Miejskie twierdzą, że gdy przepłoszenie zwierząt nie jest możliwe, brane są pod uwagę inne możliwości, w tym odłów z uśmierceniem. Zarówno na Mokotowie, jak i Bemowie, "zastosowano aplikator pneumatyczny umożliwiający podanie środka farmakologicznego". - Prowadzenie odstrzału redukcyjnego dzików przy użyciu broni palnej na terenach zurbanizowanych nie jest dopuszczalne - zapewnia Podgórski.

Dyrektor Podgórski odnosi się również do sprawy wrzucenia dzików do pojemników na śmieci. - Zwłoki zwierząt odbierane są przez firmę odpowiedzialną za ich uprzątnięcie i utylizację. Do transportu wykorzystywane są szczelne pojemniki z tworzywa sztucznego, co pozwala zapobiec pozostawieniu na miejscu zdarzenia ewentualnych płynów, takich jak ślina czy krew. Działania te mają na celu zapewnienie właściwej bioasekuracji oraz ograniczenie ryzyka rozprzestrzeniania się afrykańskiego pomoru świń - informuje o2.pl.

Eliminacja dzików. Miasto Stołeczne komentuje

Magdalena Młochowska, dyrektor koordynator ds. zielonej Warszawy w odpowiedzi dla o2.pl zapewnia, że bezpieczeństwo i zdrowie ludzi są najważniejsze. Ponadto ważne jest zmieniające się zachowanie zwierząt. Mają być coraz śmielsze, podchodzą na place zabaw i tereny szpitalne. Dochodzi też do ataków na ludzi.

W ubiegłym roku otrzymaliśmy 121 zgłoszeń o ataku dzików na ludzi, część z nich kończyła się w szpitalu. W tym roku już 2 osoby zostały przez dziki pogryzione. Było 29 ataków na psy - twierdzi Młochowska.

W 2026 roku do ataku dzików doszło na osiedle Arbuzowa, gdzie kobieta ugryziona została w nogę. Kobieta ucierpiała też, będąc na terenie muzeum w Wilanowie.

W całym 2024 roku odnotowano 59 ataków na ludzi i 13 na psy. Wśród zeszłorocznych zdarzeń na Gocławku locha zaatakowała kobietę spacerującą z psem, a poszkodowana trafiła do szpitala. W Wawrze mężczyzna został przewrócony przez dzika, choć starał się go ominąć z dużej odległości. Wyjątkowo dużo dzików, poza Wawrem, ma być również na Białołęce, gdzie dzik atakował psa, mimo iż nie był prowokowany.

W 2025 roku odnotowano 8 804 zgłoszenia. W 2024 r. było ich 5 128, w 2023 r. 4 713, w 2022 r. 2 497, w 2021 r. 707, a w 2020 r. – 432 zgłoszenia.

Mateusz Kaluga, dziennikarz o2.pl

Wybrane dla Ciebie
Wyniki Lotto 07.04.2026 – losowania Lotto, Lotto Plus, Euro Jackpot, Multi Multi, Ekstra Pensja, Ekstra Premia, Mini Lotto, Kaskada
Wyniki Lotto 07.04.2026 – losowania Lotto, Lotto Plus, Euro Jackpot, Multi Multi, Ekstra Pensja, Ekstra Premia, Mini Lotto, Kaskada
Zmarł w dniu swoich urodzin. Brat Sebastian Baryluk miał 66 lat
Zmarł w dniu swoich urodzin. Brat Sebastian Baryluk miał 66 lat
Wieści o złotym pociągu. Tu się wykoleił. Wciąż znajdują fragmenty
Wieści o złotym pociągu. Tu się wykoleił. Wciąż znajdują fragmenty
Była godz. 00:44 polskiego czasu. "Spektakularne"
Była godz. 00:44 polskiego czasu. "Spektakularne"
Coś kolorowego w lesie. Leśnicy się wściekli. "To nie miejsce"
Coś kolorowego w lesie. Leśnicy się wściekli. "To nie miejsce"
Sondaż poparcia dla Trumpa. Najniższy wynik tej kadencji
Sondaż poparcia dla Trumpa. Najniższy wynik tej kadencji
Komisja przesłucha Gatesa. Padła data. W tle relacje z Epsteinem
Komisja przesłucha Gatesa. Padła data. W tle relacje z Epsteinem
Wybory na Węgrzech. Skandal pęcznieje. Tak zbierają głosy na Orbana
Wybory na Węgrzech. Skandal pęcznieje. Tak zbierają głosy na Orbana
Polak leciał do Grecji, by się zaręczyć.  Powiedział o dwa słowa za dużo
Polak leciał do Grecji, by się zaręczyć. Powiedział o dwa słowa za dużo
Smutny widok dzień po świętach. Sprawdzili jadłodzielnię w Biłgoraju
Smutny widok dzień po świętach. Sprawdzili jadłodzielnię w Biłgoraju
Wystarczą 4 godziny. Bulwersujące słowa Trumpa. "Zbrodnia wojenna"
Wystarczą 4 godziny. Bulwersujące słowa Trumpa. "Zbrodnia wojenna"
Strażacy pokazali zdjęcie z monitoringu. "Nie ma naszej zgody"
Strażacy pokazali zdjęcie z monitoringu. "Nie ma naszej zgody"