Izrael stawia warunki. Chodzi o Liban. Netanjahu "straci coś cennego"

Rząd Izraela zaakceptował 14-dniowe zawieszenie broni między USA, Izraelem i Iranem. Benjamin Netanjahu nie zgodził się jednak, aby rozejm objął również południową część Libanu. - Benjamin Netanjahu obawia się, że straci coś bardzo cennego dla każdego populistycznego lidera. Chodzi o sprawczość - mówi o2.pl dr hab. Łukasz Fyderek. Ekspert mówi też, co dzieje się dziś w Libanie.

Dr hab. Łukasz Fyderek tłumaczy motywacje Binjamina NetanjahuDr hab. Łukasz Fyderek tłumaczy motywacje Binjamina Netanjahu
Źródło zdjęć: © PAP, Uniwersytet Jagielloński, Wikipedia
Marcin Lewicki

W nocy z wtorku na środę (z 7 na 8 kwietnia) Donald Trump ogłosił, że USA i Izrael zaakceptowały przedstawiony przez Iran plan zawieszenia broni. Informację potwierdziły władze Pakistanu (który prowadzi rozmowy pokojowe między stronami konfliktu), a także przedstawiciele reżimu w Teheranie.

Początkowo premier Pakistanu Shebaz Szarif ujawnił, że porozumienie ma obowiązywać przez 14 dni i będzie obejmować również strefę południowego Libanu. Głos w sprawie zabrali przedstawiciele rządu Benjamina Netanjahu. Izrael potwierdził, że zgadza się na zawieszenie broni, ale Liban nie wchodzi w jego zakres.

Izrael popiera decyzję prezydenta Trumpa o zawieszeniu ataków na Iran na dwa tygodnie, pod warunkiem, że Iran natychmiast otworzy cieśninę Ormuz i zaprzestanie wszystkich ataków na USA, Izrael i kraje w regionie. Dwutygodniowe zawieszenie broni nie obejmuje Libanu - przekazała kancelaria Netanjahu w oficjalnym komunikacie opublikowanym w mediach społecznościowych.

Postawa Izraela nie zaskoczyła dr hab. Łukasza Fyderka. Dyrektor Instytutu Bliskiego i Dalekiego Wschodu Uniwersytetu Jagiellońskiego tłumaczy, że od lat Izrael chce oddzielić konflikt z Iranem i operację przeciwko Hezbollahowi w Libanie. - Izraelscy przywódcy uznali, że tak będzie najlepiej z punktu widzenia bezpieczeństwa - tłumaczy politolog w rozmowie z o2.pl.

Jednocześnie dr hab. Fyderek wskazuje, że Iran chciałby zgoła innego podejścia do sprawy.

To nie jest stanowisko zgodne z intencjami Iranu, ponieważ dla Teheranu obydwie kwestie powinny być ujednolicone. Zaprzestanie działań wojskowych Izraela dla Iranu oznacza również zaprzestanie ataków na jego sojuszników w Libanie - zaznacza analityk spraw międzynarodowych specjalizujący się w problematyce bliskowschodniej.

Dr hab. Łukasz Fyderek podkreśla w rozmowie z o2.pl, że porozumienie 14-dniowe jest "mało precyzyjne" i "może wywrócić się w wielu kwestiach", nie tylko w kwestii Libanu.

Porozumienie może "wywrócić się" jeszcze w wielu miejscach i w odniesieniu do różnych kwestii np. cieśniny Ormuz czy kwestii związanych ze wzbogacaniem uranu. Wydaje się jednak, że o ile sprawy związane ściśle z Iranem przyciągają sporo uwagi mediów zachodnich i amerykańskiej opinii publicznej, to sprawa Libanu nie jest tak doceniana - zauważa ekspert.

Izrael prowadzi bezpośrednią wojnę z Hezbollahem od września 2024 roku (pojedyncze ataki miały miejsce już w październiku 2023 roku, po wybuchu wojny z Hamasem). Od października 2024 roku izraelska armia realizuje również działania lądowe.

Tylko od marca 2026 roku (druga faza i zintensyfikowanie konfliktu) w izraelskich atakach zginęło 1500 osób, w tym 130 dzieci, a 4812 zostało rannych. To statystyki libańskiego ministerstwa zdrowia. Organizacje pozarządowe wskazują, że Liban opuściło ponad 800 tys. osób. Od października 2023 roku schronienia potrzebowało ponad 1,5 miliona Libańczyków.

Pogrzeb libańskich bojowników i ich żon. Zginęli w atakach Izrae
Pogrzeb libańskich bojowników i ich żon. Zginęli w atakach Izraela © PAP | WAEL HAMZEH

Mimo przerażających statystyk dr hab. Łukasz Fyderek wskazuje, że operacja znacznie spowolniła. Wynika to z trudności, jakie napotykają izraelskie wojska lądowe.

Uważam, że pewne przesłanki dają nadzieję, że Izrael będzie w stanie zastopować lub spowolnić operację libańską. Ona nie toczy się tak, jak zaplanowano. Chodzi konkretnie o działania lądowe, bo te powietrzne idą sprawnie, mimo że zaangażowano przeciwko Libanowi relatywnie małe siły. Natomiast działania armii lądowej idą wolniej niż zakładano - wskazuje dr hab. Fyderek w rozmowie z o2.pl.

Ekspert wskazuje, że "wojsko izraelskie napotyka spory opór", a "zdobywanie i zabezpieczanie terenu jest bardzo trudne, gdyż armia wpada w zasadzki".

Ruiny szpitala w Bejrucie
Ruiny szpitala w Bejrucie © PAP | WAEL HAMZEH
Hezbollah jako organizacja centralnie sterowana jest osłabiona atakami z powietrza (np. na południowe przedmieścia Bejrutu) i cyberatakami czy działaniami wywiadu izraelskiego. Ale Hezbollah jako ruch oporu działający na terenach wiejskich południowego Libanu, złożony z ludności lokalnej, ma się dobrze. Jest nadal poważnym oponentem dla armii Izraela - podkreśla politolog w rozmowie z o2.pl.

Specjalista z Uniwersytetu Jagiellońskiego dodaje, że zużycie operacyjne izraelskiej armii w ciągu ostatnich trzech lat jest "nadmierne". Zaznacza jednak, że Izrael nie odpuści tak łatwo tematu Libanu. Chodzi tu również o wewnętrzne sprawy izraelskiego rządu.

Izraelska armia prowadzi działania w południowym Libanie
Izraelska armia prowadzi działania w południowym Libanie © PAP | ATEF SAFADI
Warto podkreślić wymiar dyplomatyczny działań rządu Izraela. Benjamin Netanjahu obawia się, że straci coś bardzo cennego dla każdego populistycznego lidera. Chodzi o sprawczość, wpływ na wypadki. W przekazie medialnym został zepchnięty na drugi plan. Decyzje zapadają w Waszyngtonie, a Izrael zmuszony jest przez Donalda Trumpa do przestrzegania tych decyzji - mówi dr hab. Łukasz Fyderek w rozmowie z o2.pl.

Zdaniem eksperta Liban jest dla izraelskiego rządu obszarem "bezpiecznym", który będzie "drugorzędny z perspektywy Waszyngtonu".

Liban to obszar, w którym Netanjahu czuje się bezpiecznie. On może tu się sprzeciwić, podkreślić swoją autonomię. Kontynuowanie uderzeń na Iran byłoby dla Izraela bardzo kosztowne i wyjątkowo trudne (biorąc np. pod uwagę niedobór samolotów do tankowania powietrznego w izraelskich siłach zbrojnych). Netanjahu ma natomiast poczucie, że Liban jest na tyle drugorzędny z perspektywy Waszyngtonu, że uda się tu zaznaczyć sprawczość i odrębność Izraela - podsumował ekspert.

Marcin Lewicki, dziennikarz o2.pl

Wybrane dla Ciebie