Franciszek Rybicki przyszedł na świat 7 października 2024 roku. Jego rodzice z niecierpliwością czekali na narodziny synka. Wyobrażali sobie pierwsze chwile z dzieckiem, przytulanie i jego uśmiech. Radość z narodzin szybko została jednak zastąpiona przez ogromny strach.
Niespełna tydzień po narodzinach rodzice otrzymali telefon ze szpitala. Usłyszeli: "przyszły wyniki państwa badań, proszę jutro przyjechać do szpitala!". Następnego dnia dowiedzieli się, że u ich syna zdiagnozowano rdzeniowy zanik mięśni, czyli SMA.
Początkowo rodzice mieli nadzieję, że diagnoza okaże się pomyłką. Powtórne badania nie pozostawiły jednak wątpliwości.
W jednym momencie nasza radość zmieniła się w strach, przerażenie i bezsilność… Nie potrafiliśmy pogodzić się z taką diagnozą! Modliliśmy się, aby to wszystko okazało się tylko pomyłką. Niestety, rzeczywistość była brutalna – powtórne badania również potwierdziły chorobę! - wspominają na siepomaga.pl.
Franek dostał "najdroższy lek na świecie"
Mimo dramatycznych informacji pojawiła się nadzieja. Franek został zakwalifikowany do terapii genowej i otrzymał leczenie. Jak podkreślają rodzice, "najdroższy lek na świecie" został zrefundowany, dzięki czemu chłopiec dostał szansę na walkę z chorobą.
To jednak dopiero początek trudnej drogi. Franek potrzebuje dalszego leczenia oraz wielospecjalistycznej, intensywnej i długotrwałej rehabilitacji. Jej celem jest wzmocnienie chłopca, poprawa jego sprawności oraz pomoc w osiągnięciu jak największej samodzielności.
Rodzice marzą o tym, by ich syn w przyszłości mógł cieszyć się dzieciństwem, bawić się i biegać tak jak jego rówieśnicy. Wiedzą jednak, że walka o jego sprawność będzie wymagała czasu, zaangażowania i dużych nakładów finansowych.
Nigdy nie myśleliśmy, że będziemy musieli prosić o wsparcie, ale dla naszego synka jesteśmy gotowi na wszystko! Prosimy, pomóżcie Frankowi w tej trudnej chorobie! Już teraz dziękujemy za każdą, nawet najmniejszą wpłatę! - apelują rodzice chłopca.