Jak przypomina niezależny rosyjski serwis informacyjny SOTA, Ołeksandr Mustiace zaginął w 2022 r., niedługo przed 15. urodzinami. Jego rodzinna wieś Krymki znalazła się wówczas pod rosyjską okupacją. Chłopiec został wpisany do ukraińskiego rejestru "Dzieci Wojny", obejmującego małoletnich, których los pozostaje nieznany. Teraz inicjatywa Back to Ukraine twierdzi, że udało się go odnaleźć.
Według organizacji Mustiace służy w rosyjskich siłach zbrojnych. W mediach społecznościowych miał publikować zdjęcia w rosyjskim mundurze, z symbolem "Z" oraz rosyjską flagą. "Ołeksandr nie zaginął. Walczy. Po stronie Rosji. Przeciwko Ukrainie" – przekazali przedstawiciele Back to Ukraine.
Działacze skontaktowali się z młodym mężczyzną, pytając go o powody wstąpienia do rosyjskiej armii. Odpowiedź była krótka: "Przecież od zawsze jestem po swojej stronie. Rosja zawsze była w moim sercu". Na kolejne wiadomości nie odpowiedział.
Back to Ukraine uważa, że jego przypadek może być konsekwencją wieloletniego oddziaływania rosyjskiej propagandy i systemu edukacyjnego na dzieci z okupowanych terenów. "Kiedy człowiek urodzony w Ukrainie szczerze uważa Rosję za 'swoją stronę', nie jest to przypadek" - napisali przedstawiciele inicjatywy.
Mykoła Kułeba, szef organizacji Save Ukraine, ocenił, że jest to pierwszy znany przypadek ukraińskiego dziecka uznawanego za zaginione, które po osiągnięciu pełnoletności trafiło do sił zbrojnych walczących przeciwko Ukrainie.
Sprawa wpisuje się w szerszy problem losu ukraińskich dzieci wywożonych lub przymusowo przemieszczanych do Rosji. Według danych ukraińskich władz chodzi o ponad 19 tysięcy dzieci. Rosja przedstawia te działania jako "ewakuację" i "ratowanie" najmłodszych ze strefy wojny.
Międzynarodowy Trybunał Karny uznał deportację ukraińskich dzieci do Rosji za zbrodnię wojenną. W marcu 2023 r. wydał nakazy aresztowania Władimira Putina i Marii Lwowej-Biełowej w związku z zarzutami dotyczącymi bezprawnej deportacji i transferu ukraińskich dzieci.
Niedawno pojawiły się też informacje o wcielaniu Ukraińców do nowej jednostki formowanej w rosyjskim wojsku z oddziałów, w których służą obywatele tego państwa. Działacze organizacji praw człowieka biją na alarm i wskazują, że to łamanie prawa międzynarodowego, przede wszystkim konwencji genewskich.