Zakonnica odkryła po 50 latach, że ma siostrę bliźniaczkę. Zaskakujące wieści o ślubie
Siostra Consolata przez dekady żyła w przekonaniu, że jest jedynaczką, aż nagle odkryła istnienie siostry bliźniaczki, Ireny. O swoim niezwykłym odkryciu i spotkaniu opowiada w "Pytaniu na śniadanie".
Historia, którą dzieli siostra Consolata (przed wstąpieniem do zakonu Janina Majewska) mogłaby posłużyć jako scenariusz filmowy. Przez 50 lat była pewna, że nie ma rodzeństwa, aż pewnego dnia odkryła prawdę dzięki przypadkowo znalezionym dokumentom. Jej opowieść zaczyna się tuż po wojnie, kiedy przyszła na świat w łagrze.
Niełatwe początki
Matka Consolaty, chora i osłabiona, urodziła ją i jej bliźniaczkę w trudnych warunkach. Jedna z dziewczynek była w słabym stanie i lekarze uznali, że nie przeżyje, co skutkowało ich rozdzieleniem tuż po narodzinach.
Prawda o adopcji
Janina, bo tak naprawdę nazywa się siostra Consolata, dorastała nieświadoma swego pochodzenia. Dopiero jako dziecko dowiedziała się, że jest adoptowana, co wywołało w niej silne emocje. – Powiedziano mi, że jestem znajda. Zaczęłam płakać. Mama wtedy mnie przytuliła i powiedziała: "Znajda to jest dziecko, które nie ma kogo kochać i jest niekochane. A ty jesteś kochana" – wspomina zakonnica w "Pytaniu na śniadanie".
Rodzice, którzy mnie zaadoptowali, chcieli wziąć nas obydwie, ale powiedziano im, że tamta druga umrze – opowiada siostra Consolata.
Duchowe zmagania
Decyzja o wstąpieniu do zakonu nie była dla Consolaty łatwa. Przyznaje, że zmagania duchowe towarzyszyły jej przez wiele lat, szczególnie po śmierci adoptowanej matki. Jej życie w zakonie było pełne misji, polegającej na pomocy innym.
Szokujące odkrycie
Przełom w historii nastąpił niespodziewanie, gdy siostra Consolata odkryła dokumenty informujące o jej siostrze bliźniaczce, które były potrzebne jej ojcu. Zaczęła poszukiwania, które okazały się długotrwałe i angażowały wiele osób, w tym Czerwony Krzyż. Po śladzie udało się dotrzeć do Stanów Zjednoczonych.
Niedowierzałam, że to jest w ogóle możliwe. Zaczęłam się zastanawiać, jak ją odnajdę, gdzie ona jest. (...) Zadzwonili do mojej siostry, że jest poszukiwana. A ona powiedziała: "Jeśli ktoś mnie poszukuje, to tylko Janina. Bo ja czekam na nią" - mówiła pallotynka.
Spotkanie po latach
Siostry spotkały się po raz pierwszy na lotnisku w dniu swoich urodzin w 1997 roku. Pomimo długiej rozłąki, ich więź pozostała silna. Były niemal identyczne nie tylko fizycznie, ale i emocjonalnie. Okazało się, że podejmowały ważne decyzje życiowe w tym samym czasie, co podkreśliło ich niezwykłe połączenie.
Irena wzięła ślub o tej samej godzinie, o której Janina wstępowała do zakonu.
Na dodatek patronką mojego zgromadzenia jest Królowa Apostołów. A ona brała ślub w kościele Królowej Apostołów – powiedziała siostra Consolata.
Trwająca więź
Dziś obie siostry regularnie się odwiedzają, ciesząc się wspólnie spędzonym czasem. Ich historia jest dowodem na to, że prawdziwa, siostrzana więź przetrwa nawet najtrudniejsze rozłąki.