W Berlinie doszło do zamachu podczas Parady Równości. 21-letni Abdul B. wjechał samochodem w uczestników wydarzenia. W wyniku ataku zginęła Polka, a ponad 60 osób zostało rannych. Mężczyzna libańskiego pochodzenia został zastrzelony na ogródkach działkowych przez policję.
Jak podaje "Bild", to Tawfik B., ojciec 21-latka i jego przyjaciel byli kluczowymi informatorami w tej sprawie. Od początku współpracowali z władzami. - Przyjaciel ojca przekazał następnie śledczym z wydziału antyterrorystycznego kluczową wskazówkę dotyczącą ogrodu działkowego w Berlinie - podaje niemiecki dziennik.
Według Der Spiegel, ojciec od lat próbował wpłynąć na syna i przekonać go, że jego dżihadystyczna ścieżka jest zła. Latem 2025 r. wysłał synowi wiadomość głosową: "jesteś na złej drodze" i powinien się "obudzić".
21-latek nie miał stałego zatrudnienia. Miewał dorywcze zajęcia jako pracownik ochrony lub kierowca, ale na stałe nie pracował. Tawfik B. mówił też, że syn spędzał dużo czasu z telefonem albo przed telewizorem i często spał do późnego popołudnia.
Ojciec przyznał, że w dniu ataku jeszcze rozmawiał z synem. - Powiedział, że tęskni za mną i chciałby być teraz z nami w Libanie. Jesteśmy szyitami. Nie popieramy Państwa Islamskiego - przyznał B. w rozmowie z "Der Spiegel".
Ojciec wspominał, że nie pozwalał synowi nosić długiej brody. Przekonuje, że jego rodzina jest zrozpaczona. - Musiał zostać poddany praniu mózgu - mówi.