Zdjęcie z Sopotu. "Gdzie w tej sytuacji byli rodzice"?
Z pozoru spokojna, biała tafla Zatoki Gdańskiej może w jednej chwili zamienić się w śmiertelną pułapkę. Zdjęcie opublikowane przez portal "Dzień Dobry Sopot", na którym widać dzieci oddalone setki metrów od brzegu, ponownie uruchomiło dyskusję o bezpieczeństwie na zamarzniętym morzu i odpowiedzialności dorosłych.
Zamarznięte jeziora/morza od lat przyciąga spacerowiczów, fotografów i – niestety –osoby nieświadome realnego zagrożenia. Opublikowane w mediach społecznościowych zdjęcie, wykonane w Sopocie niedaleko molo, pokazuje dzieci w wieku około 12–14 lat, które samodzielnie weszły na lód i oddaliły się na znaczną odległość od brzegu.
Choć tafla może wyglądać na stabilną, w rzeczywistości lód morski jest jednym z najbardziej nieprzewidywalnych i niebezpiecznych typów lodu, z jakimi można mieć do czynienia zimą.
Trudno w to uwierzyć. Otrzymaliśmy zdjęcia i opis od naszego czytelnika -w Sopocie, niedaleko molo, dzieci ok. 12–14 lat wchodziły same na lód i przemieszczały się do znacznej odległości od brzegu. To mogło skończyć się tragedią. Gdzie w tej sytuacji byli rodzice? - czytamy w poście na Facebooku.
W przeciwieństwie do jezior czy stawów, lód na morzu podlega ciągłym zmianom. Zasolenie wody, prądy morskie, zmiany temperatury oraz wiatr sprawiają, że jego grubość bywa nierówna, a struktura osłabiona nawet przy długotrwałych mrozach.
Wystarczy niewielkie ocieplenie, zmiana kierunku wiatru lub ruch wody pod lodem, aby pozornie bezpieczna tafla zaczęła pękać lub dryfować. Szczególnie niebezpieczne są obszary w pobliżu mola, ujść cieków wodnych oraz torów wodnych, gdzie lód bywa cieńszy lub wręcz podmyty od spodu.
Zdjęcie z Sopotu. Eksperci alarmują
Eksperci od lat podkreślają, że wchodzenie na zamarzniętą Zatokę Gdańską jest skrajnie ryzykowne i nie powinno mieć miejsca, zwłaszcza w przypadku dzieci i młodzieży. Młodzi ludzie często nie mają wystarczającej wiedzy ani wyobraźni, by ocenić zagrożenie, dlatego kluczowa jest rola dorosłych.
Pytanie postawione przez redakcję "Dzień Dobry Sopot" – gdzie w tej sytuacji byli rodzice – jest w pełni uzasadnione. Brak nadzoru może prowadzić do tragedii, a historia regionu zna przypadki, gdy podobne sytuacje kończyły się akcjami ratunkowymi, ciężką hipotermią, a nawet śmiercią.