Tragiczne zdarzenie miało miejsce w niedzielę (26 lipca) około godz. 21:00. Służby zostały zadysponowane nad rzekę Elbląg (rejon ul. Mazurskiej w Elblągu). Wszystko z uwagi na to, że pod wodą znalazł się mężczyzna.
Służby tego samego wieczoru zdołały go namierzyć i wyciągnąć na brzeg. Niestety, prowadzone działania resuscytacyjne nie przyniosły oczekiwanego efektu.
Zmarły to 41-letni mężczyzna. Wczoraj jego wiek nie był jeszcze dokładnie określony, ale obecnie tożsamość jest już w pełni ustalona. Mężczyzna poszedł się kąpać razem ze swoją partnerką - przekazał w rozmowie z o2.pl nadkomisarz Krzysztof Nowacki, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Elblągu.
Na ten moment nie wiadomo, czy do tragedii mógł przyczynić się alkohol. To wyjaśni sekcja zwłok.
Zlekceważyli zakaz
Kobieta i mężczyzna kąpali się nieopodal oczyszczalni ścieków. Jak wcześniej podawał "Express Elbląg", ten odcinek rzeki nazywany jest przez lokalnych mieszkańców "ciepłą wodą".
Rzecznik policji wyjaśnił w rozmowie z o2.pl, że funkcjonuje tam "dzikie kąpielisko".
Na całej rzece Elbląg obowiązuje zakaz kąpieli. Nie jest to miejsce, w którym można się kąpać - podkreślił nadkomisarz Nowacki.