Producenci kosmetyków nie mówią nam całej prawdy często na opakowaniach swoich produktów umieszczając enigmatyczne nazwy różnych substancji.
Ale bywa też, że błąd leży po stronie konsumentek, które myśląc o produktach, oznaczanych jako niewegańskie zakładają jedynie, że chodzi o możliwość testowania produktu na zwierzętach. To nieprawda, a to, co znajduje się w popularnych kremach, szminkach i cieniach naprawdę może zaskoczyć.
O co chodzi? O zawartość rybiej łuski w lakierze do paznokci, kogucich grzebieni w kremie hialurynowym czy nasieniu byka dodawanym do odżywek i szamponów do włosów.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
WIDEOIdealny makijaż w czasie upałów – zobacz 5 sprawdzonych sposobów
Szczególnie ten ostatni opisywany na etykiecie jako "bydlęce osocze nasienne" usypia czujność klientek, które nieświadome wcierają to sobie we włosy, ciesząc się z zadowalającego efektu.
Nasienie jest bogate w białko, które może wzmocnić włosy - przekonują dziennikarze Gazety Pomorskiej publikujący zestawienie najbardziej kontrowersyjnych kosmetyków.
I dodają, że od lat jednym z najwyżej cenionych dodatków do ekskluzywnych perfum były wymiociny wieloryba nazywanych ambrą. "Ze względu na horrendalną cenę ambry, wiele firm perfumeryjnych korzysta dziś z syntetycznych substytutów tej substancji. Tylko najbardziej prestiżowe marki nadal używają oryginalnej substancji woskowej z charakterystycznym zapachem", tłumaczą.
Do innych dziwnych składników zawartych w kosmetykach należą też ptasie odchody w szminkach czy koński tłuszcz znany jako eliksir młodości i stosowany w produkcji balsamów do ciała.
Ale na tym nie koniec. W składach kosmetyków odmładzających znaleźć można też niemowlęce napletki lub kobiece łożysko uznawane za niezwykle odżywcze.
Czytaj także: Nie wierzą, ile ma lat. "Wiek to tylko liczba"