Polski dziennikarz kupił bilety powrotne z Dubaju. "Koszmarna kwota"
Dziennikarz sportowy Michał Samulski utknął w Dubaju wraz z rodziną. Jak relacjonuje żona dziennikarza, udało im się w końcu kupić bilety powrotne na środę 4 marca. Za cztery bilety zapłacili aż 20 tys. zł. "Koszmarna cena - zupełnie nieadekwatna i oderwana od cen, jakie mieliśmy za poprzedni lot" - podkreśla pani Marta.
Wielu Polaków, w tym Anita Włodarczyk i dziennikarz Michał Samulski utknęli na Bliskim Wschodzie, gdzie trwa intensywny konflikt zbrojny. Michał Samulski przyleciał do Dubaju wraz z żoną i córkami. W poniedziałek 2 marca rodzina miała wracać do Warszawy, jednak w niedzielę ich lot został odwołany z powodu zamknięcia lotniska.
Jak relacjonuje pani Marta, żona dziennikarza w nocy z 2 na 3 marca rodzinę wybudziły alarmy. Wszyscy zeszli do podziemnego parkingu.
Czeka nas powtórka z Iraku? Ekpsertka: "Wszyscy się tego boją"
Ciężka noc. Do późna śledziliśmy flight radar i informacje o tym, kto odleci. Jedni dostawali powiadomienia od recepcji hotelu, że mają się pakować, inni od biur, z których przylecieli. Z nami nikt się nie skontaktował, ani przewoźnik (nadal trwa przepychanka, kto nim jest) ani hotel. Poszliśmy spać o 1.30. O 2.35 obudziły nas alarmy. Nie zdawałam sobie sprawy z tego, że nasze telefony potrafią tak przeraźliwie wyć. Zeszliśmy do piwnic (parking podziemny). Tym razem hotel przygotował tu nawet krzesła - relacjonuje na Instagramie żona dziennikarza.
"Był atak, ale na bazę w Abu Zabi, 50 km od nas. W tym czasie miał startować lot do Poznania. Z powodu alarmu ludzie wysiedli z samolotu i dostali info, że jednak nie lecą. Wysiadali rękawem ewakuacyjnym, później wsiadali z powrotem i ostatecznie wylecieli. My po godzinie mogliśmy wrócić do pokoju" - relacjonuje pani Marta.
W środę 3 marca na stronie linii lotniczych pojawiły się nowe bilety powrotne do Polski. Rodzinie Samulskich udało się kupić 4 bilety na lot powrotny, który ma się odbyć 4 marca. Ceny biletów osiągają zawrotne kwoty.
Wiem, że czytają to ludzie, którzy też tu utknęli i chcecie znać cenę biletów. Zapłaciliśmy 20 tys. zł za 4 bilety. Koszmarna kwota - zupełnie nieadekwatna i oderwana od cen, jakie mieliśmy za poprzedni lot. Ale to cena za spokój i bezpieczeństwo, a one nie mają ceny. Wierzę, że uda nam się odzyskać te pieniądze - podkreśla pani Marta.
Żona dziennikarza dodała, że odzyskiwaniem pieniędzy za loty zajmie się po powrocie do Polski. "Proszę Was teraz o dobre myśli, aby ten lot się odbył. Jestem wyczerpana" - dodała.