USA zablokowały prezydenta Kolumbii. Petro nie spotkał się z Mamdanim
Administracja Donalda Trumpa zablokowała planowane spotkanie prezydenta Kolumbii Gustavo Petro z burmistrzem Nowego Jorku Zohranem Mamdanim. Jak informuje PAP, powołując się na "Washington Post", powodem były ograniczenia wizowe nałożone na kolumbijskiego przywódcę.
Najważniejsze informacje
- Gustavo Petro przyjechał do USA na posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ.
- Departament Stanu uznał spotkanie z Zohranem Mamdanim za niedopuszczalne.
- W tle są napięcia między Petro i Trumpem oraz kampania wyborcza w Kolumbii.
Gustavo Petro przyleciał do Stanów Zjednoczonych jako przedstawiciel Kolumbii, która w czerwcu sprawuje rotacyjne przewodnictwo w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Jak donosi "Washington Post", podczas pobytu w Nowym Jorku chciał także porozmawiać z Zohranem Mamdanim, z którym ma zbliżone poglądy w części spraw społecznych i politycznych.
Do rozmowy ostatecznie nie doszło. Amerykańscy urzędnicy uznali, że takie spotkanie wykraczałoby poza warunki wjazdu Petro do USA, które pozwalają mu uczestniczyć w pracach ONZ, ale nie dają pełnej swobody poruszania się. Kolumbijska delegacja odebrała tę decyzję jako sygnał możliwego zatrzymania prezydenta.
Tajna operacja w cieśninie Ormuz? Donald Trump zdradza szczegóły
Ograniczenia wizowe wobec Gustavo Petro
Departament Stanu miał potraktować Petro podobnie jak niektórych członków irańskiej delegacji przy ONZ. Wiza kolumbijskiego prezydenta została cofnięta we wrześniu 2025 r., a w marcu 2026 r. - jak sam ogłosił - przywrócona do końca kadencji. Mimo to obecny pobyt ograniczono do zadań związanych z dyplomacją.
Wiza jest przywilejem, a nie prawem - oświadczył w rozmowie z "Washington Post" anonimowy urzędnik Departamentu Stanu.
Dodał, że osoba odwiedzająca USA, która w skandaliczny sposób zachęca amerykańskich żołnierzy do ignorowania rozkazów legalnie wybranego prezydenta, może stracić prawo wjazdu do kraju.
Spór Petro z Trumpem w tle decyzji
Konflikt między Petro i Trumpem trwa od dawna. Prezydent Kolumbii oskarżał gospodarza Białego Domu o współudział w ludobójstwie w Strefie Gazy, a Trump nazywał go "szaleńcem mającym mnóstwo problemów psychicznych".
Wygląda na to, że jest karany za zbrodnię krytykowania administracji Trumpa - powiedział ekspert ds. Kolumbii Adam Isacson.
Sprawa ma też polityczny wymiar po obu stronach. Według "Washington Post" dla burmistrza Nowego Jorku spotkanie z Petro miało być okazją do rozmowy o stanie demokracji w obu Amerykach. Druga tura wyborów prezydenckich w Kolumbii odbędzie się 21 czerwca; zmierzą się w niej Ivan Cepeda, popierany przez Petro, i Abelardo de la Espriella, którego poparł Trump.