Nagi mężczyzna na ulicy w Krakowie. Policja tłumaczy. "Nie jest to prawda"
Nagi mężczyzna pojawił się 8 czerwca, na ul. Armii Krajowej w Krakowie. W związku z nagraniem zamieszczonym w mediach społecznościowych i sugestiami dotyczącymi rzekomego braku reakcji policji, służby odniosły się do sprawy. Jak zapewniono, krakowscy policjanci interweniowali tuż po otrzymaniu zgłoszenia.
- W związku z materiałem filmowym, który ukazał się w mediach społecznościowych, dotyczącym między innymi rzekomego braku reakcji Policji na pojawienie się nagiego mężczyzny na jednej z krakowskich ulic, informujemy, że nie jest to prawda, gdyż takie działania zostały podjęte przez krakowskich policjantów niezwłocznie po otrzymaniu informacji o tym incydencie - przekazała krakowska policja w komunikacie z 11 czerwca.
Chodzi o incydent sprzed kilku dni. W poniedziałek, 8 czerwca, funkcjonariusze otrzymali zgłoszenie od osoby, która zobaczyła nagiego mężczyznę w rejonie ul. Armii Krajowej.
Z relacji świadka wynikało, że mężczyzna wsiadł do samochodu i - jadąc ścieżką rowerową oraz chodnikiem - odjechał ze wspomnianego miejsca.
Zgłoszenie zostało z CPR-u (Centrum Powiadamiania Ratunkowego - red.) przekazane do oficera dyżurnego Komendy Miejskiej Policji w Krakowie, który, z uwagi na to, że mężczyzna oddalił się z miejsca zdarzenia, przekazał policjantom patrolującym miasto, aby w przypadku ujawnienia tego samochodu podjąć kontrolę wobec kierującego - relacjonują funkcjonariusze.
Zdarzenie nagłośnił jeden z dziennikarzy, który - jak czytamy - twierdził, że policja nie podjęła interwencji. Funkcjonariusze przedstawili więc swoje stanowisko w tej sprawie.
Wiadomo, do kogo należy samochód
W związku ze zgłoszeniem, prowadzone są czynności dotyczące nieobyczajnego zachowania oraz naruszenia przepisów ruchu drogowego.
Policjanci ustalili już właściciela pojazdu, który nie jest mieszkańcem województwa małopolskiego. Na tym etapie trwa ustalanie osoby, która w chwili zdarzenia kierowała samochodem podanym w zgłoszeniu i dopuściła się wskazanych wykroczeń - podkreślono w komunikacie.
Funkcjonariusze zaznaczyli też, że dotąd nie wpłynęło oficjalne zawiadomienie w tej sprawie.