Rosja odwołuje koncert na Placu Czerwonym. Pierwszy raz od 2003 r.
Według doniesień portalu Meduza, coroczny koncert z okazji Dnia Rosji nie odbędzie się na Placu Czerwonym. Wydarzenie ma zostać przeniesione do innej lokalizacji w stolicy Rosji.
Najważniejsze informacje
- Coroczny koncert 12 czerwca nie odbędzie się na Placu Czerwonym w Moskwie.
- Media wskazują, że wydarzenie przeniesiono do centrum kultury Mossowiet na placu Preobrażeńskim.
- To pierwszy raz od 2003 r., gdy obchody Dnia Rosji nie mają głównej sceny na Placu Czerwonym.
Portal Meduza informuje, że tradycyjny koncert z okazji Dnia Rosji, który co roku odbywał się 12 czerwca na Placu Czerwonym w Moskwie, nie odbędzie się w tym miejscu.
Według doniesień mediów koncert nie został całkowicie odwołany, lecz przeniesiony do centrum kultury Mossowiet, które znajduje się na placu Preobrażeńskim w Moskwie. Oznacza to, że główne muzyczne obchody Dnia Rosji nie odbędą się na Placu Czerwonym.
Media zwracają uwagę, że może to być pierwsza taka sytuacja od 2003 r. Od ponad dwóch dekad główny koncert z okazji Dnia Rosji organizowano właśnie na Placu Czerwonym.
Tajna operacja w cieśninie Ormuz? Donald Trump zdradza szczegóły
Przypominają również, że 9 maja na Placu Czerwonym odbyła się Parada Zwycięstwa, jednak po raz pierwszy od 2007 r. bez udziału ciężkiego sprzętu wojskowego. Rosyjskie Ministerstwo Obrony tłumaczyło tę decyzję obecną sytuacją operacyjną.
Rosja boi się dronów z Ukrainy
Ukraina ma coraz skuteczniej wykorzystywać drony, co ma przynosić rosyjskim wojskom znaczące straty. Z doniesień wynika też, że uderzenia mają następować nie tylko na linii frontu, ale również poza nią oraz w głębi terytorium Rosji, co ma wzmacniać krytykę wobec prezydenta Władimira Putina.
Zmęczenie wojną w Rosji rośnie. Wpływają na to nie tylko wysokie koszty militarne, ale też spowolnienie gospodarcze oraz ograniczenia w dostępie do internetu.
Według kilku europejskich dyplomatów nastroje w kraju są coraz bardziej ponure. Dodatkowo ataki dronów mają sprawiać, że wojna coraz bardziej "dociera" do Moskwy i wpływa na codzienne życie mieszkańców.
Jedno ze źródeł cytowanych przez Bloomberg miało twierdzić, że Władimir Putin chce zakończyć wojnę do końca roku, ale tylko na warunkach uznanych przez siebie za zwycięskie, w tym przy pełnej kontroli nad Donbasem.