Jest fatalnie. Niemal cała Polska na czerwono. Leśnicy alarmują
Niemal cała Polska na czerwono – tak wygląda aktualna mapa zagrożenia pożarowego. Leśnicy biją na alarm i apelują o ostrożność, bo wysuszona ściółka i brak opadów sprawiają, że nawet iskra może doprowadzić do groźnego pożaru.
Nadleśnictwo Tułowice bije na alarm – sytuacja w polskich lasach jest wyjątkowo niebezpieczna. Z najnowszych danych Instytutu Badawczego Leśnictwa wynika, że niemal cały kraj znalazł się w strefie wysokiego zagrożenia pożarowego.
Leśnicy podkreślają, że wysuszona ściółka i brak opadów sprawiają, iż nawet niewielka iskra może doprowadzić do rozległego pożaru. Apelują o rozwagę: unikanie ognia w lasach, niewyrzucanie niedopałków i natychmiastowe reagowanie w razie zagrożenia.
Susza widoczna gołym okiem
Skutki długotrwałego braku opadów widać nie tylko na mapach. Coraz częściej pojawiają się zamiecie pyłowe, które jeszcze do niedawna były w Polsce rzadkością. Silny wiatr unosi przesuszoną ziemię, tworząc charakterystyczne chmury pyłu. To zjawisko jest nie tylko efektowne wizualnie, ale przede wszystkim alarmujące – oznacza skrajnie suchą glebę i rosnące ryzyko pożarów.
IMGW ostrzega przed suszą hydrologiczną
Sytuację potwierdzają również komunikaty IMGW, które ostrzegają przed suszą hydrologiczną w kilku regionach kraju, m.in. w dorzeczu Warty i Liswarty. Oznacza to spadek poziomu wód w rzekach i coraz mniejsze zasoby wody dostępnej w środowisku.
Eksperci tłumaczą, że obecny stan to efekt kilku miesięcy niekorzystnych warunków. Choć zima była śnieżna, marzec przyniósł niemal całkowity brak opadów, a kwiecień nie poprawił sytuacji. W rezultacie poziom wilgoci w glebie i wodach powierzchniowych systematycznie spada.
Deficyt wody w glebie rośnie
Dane Instytutu Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa wskazują na poważny niedobór wody w glebie, szczególnie w centralnej i zachodniej Polsce. W niektórych miejscach nasycenie gleby wodą spadło nawet do około 10 proc. To poziom, który ma bezpośredni wpływ na roślinność i uprawy.
Co istotne, nawet ewentualne opady nie zawsze rozwiązują problem. Przesuszona i zbita gleba nie jest w stanie szybko wchłonąć wody, przez co deszcz może jedynie chwilowo poprawić sytuację na powierzchni.
Rolnicy mówią o kumulacji zjawisk
Rolnicy podkreślają, że obecna sytuacja jest wyjątkowo trudna, ponieważ nakładają się na siebie różne rodzaje suszy – meteorologiczna, glebowa i rolnicza. To przekłada się na problemy z wschodem roślin i ryzyko niższych plonów.
W konsekwencji skutki mogą odczuć także konsumenci. Mniejsza podaż produktów rolnych może prowadzić do wzrostu cen żywności, a niedobór pasz – do wyższych kosztów produkcji zwierzęcej.