Potrącił 2-latka i uciekł. Psycholog tłumaczy, czym mógł się kierować

2-letni Oliwier został śmiertelnie potrącony przez samochód we wsi Obiecanowo pod Makowem Mazowieckim. Kierowca nie zatrzymał się i nie udzielił pomocy dziecku. Dlaczego? Psycholog tłumaczy, czym mógł się kierować sprawca.

Z2-letni Oliwier został śmiertelnie potrącony przez samochód we wsi Obiecanowo
Źródło zdjęć: © Wirtualna Polska

Policja od kilku dni poszukuje kierowcy, który śmiertelnie potrącił 2-latka. Dlaczego sprawca wciąż nie zgłosił się na policję? Psycholog Czesław Michalczyk w rozmowie z "Faktem" tłumaczy, że kierowca boi się konsekwencji.

To, co czuje taki sprawca wypadku, to lęk przed odpowiedzialnością, przed schwytaniem i karą. Ludzie często uciekają z miejsca wypadku. Zwłaszcza jeśli czują się winni. Nieostrożna jazda, nadmierna prędkość, alkohol w organizmie albo narkotyki. To wywołuje lęk, że zostaną schwytani i poniosą karę - tłumaczy psycholog.

- Wypadki się zdarzają. Także te tragiczne. Trzeźwo myśląca osoba zatrzymuje się, stara się udzielić pomocy. Bardzo często jednak sprawca wypadku ucieka. Żyje wtedy w lęku przed karą i przed schwytaniem. Z pewnością będzie starał się z tym jakoś uporać, ale poczucie winy zostanie z nim do końca życia - dodaje Czesław Michalczyk, cytowany przez "Fakt".

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Potrącił dziecko na pasach. Lubuska policja publikuje nagranie i apeluje do kierowców

Jak działa uczucie lęku w takiej sytuacji? - Każdy z nas potrafi opisać, co czuje, kiedy natknie się na fotoradar i czeka później w napięciu: przyjdzie mandat czy nie przyjdzie. Ta niepewność i oczekiwanie na potencjalną karę, powoduje stres, a przecież tylko złamaliśmy przepisy, nikomu nie wyrządziliśmy krzywdy. Prawda, że takie oczekiwanie co się wydarzy, jest stresujące? - pyta specjalista.

Sprawca wypadku przeżywa podobny stres, ale dużo bardziej nasilony.

Spowodował wypadek, uciekł, a później żyje z myślą, że każdego dnia mogą przyjść po niego policjanci i go aresztować. To jest ten problem osoby, która uciekła z miejsca wypadku. Dla niektórych sprawców wypadków to może być psychiczne dożywocie - tłumaczy psycholog Czesław Michalczyk.

Ekspert przyznaje jednak, że są i tacy kierowcy, którzy lekceważą wszystkie przepisy i nie okazują wyrzutów sumienia. - Taki tragiczny wypadek zostaje w człowieku na zawsze. Tego się nie wymaże z pamięci i sprawca będzie żył w stałym lęku, że zostanie wykryty i poczuciem winy. Jednak nie ujawni się, bo przed karą przytłoczy wyrzuty sumienia. Dlatego się nie zgłosi na policję, nie przyzna, że jest winny - wyjaśnia Michalczyk.

Źródło artykułu: o2pl
Wybrane dla Ciebie
Czy myć mięso przed gotowaniem? Rozwiewamy wątpliwości
Czy myć mięso przed gotowaniem? Rozwiewamy wątpliwości
Tego jeszcze nie było. Pochwaliła policjanta za swój mandat
Tego jeszcze nie było. Pochwaliła policjanta za swój mandat
Czołowe zderzenie Mercedesa i Alfy Romeo. Policja pilnie szuka świadków
Czołowe zderzenie Mercedesa i Alfy Romeo. Policja pilnie szuka świadków
Nikt nie chce kupić Złotej Kamienicy. To historyczna perła Gdańska
Nikt nie chce kupić Złotej Kamienicy. To historyczna perła Gdańska
Tragiczna śmierć w Tatrach. Prawdopodobnie "wyzwolił lawinę"
Tragiczna śmierć w Tatrach. Prawdopodobnie "wyzwolił lawinę"
W Korei Północnej powstało osiedle. Dla rodzin poległych w Ukrainie
W Korei Północnej powstało osiedle. Dla rodzin poległych w Ukrainie
Jak usunąć rysy z płyty indukcyjnej? Pomoże ten kosmetyk
Jak usunąć rysy z płyty indukcyjnej? Pomoże ten kosmetyk
"Nagłe odejście". Hubert zmarł w Holandii. Apel siostry
"Nagłe odejście". Hubert zmarł w Holandii. Apel siostry
Chciał porwać dziewczynkę. Przerażające sceny we Włoszech
Chciał porwać dziewczynkę. Przerażające sceny we Włoszech
Ciężarna Kasia zginęła w wypadku. Mąż 26-latki zabrał głos
Ciężarna Kasia zginęła w wypadku. Mąż 26-latki zabrał głos
Hamował, a auto jechało. Na pasach pieszy. Oto finał
Hamował, a auto jechało. Na pasach pieszy. Oto finał
Rekord w Ojcowskim Parku Narodowym. Naliczyli ich ponad tysiąc
Rekord w Ojcowskim Parku Narodowym. Naliczyli ich ponad tysiąc