Lewandowski marzył o Legii. To dlatego go nie wzięli

Iwona Lewandowska w rozmowie z Wirtualną Polską przyznała, że jej syn Robert mocno przeżył fakt, iż nie otrzymał szansy od Legii Warszawa. To klub, który tata zaszczepił Robertowi we krwi. Odkryła kulisy, dlaczego nie doszło do współpracy.

DOHA, QATAR - NOVEMBER 18: Robert Lewandowski of Poland poses during the official FIFA World Cup Qatar 2022 portrait session on November 18, 2022 in Doha, Qatar. (Photo by Dan Mullan - FIFA/FIFA via Getty Images)Robert Lewandowski
Źródło zdjęć: © GETTY | Dan Mullan - FIFA

Robert Lewandowski to bez wątpienia najlepszy polski piłkarz. Występuje na pozycji napastnika i obecnie reprezentuje barwy FC Barcelony. Początki jego kariery nie były jednak usłane różami, to była trudna droga do bycia na szczycie.

Iwona Lewandowska w rozmowie z Wirtualną Polską powiedziała wprost, że jej syn marzył o grze w Legii Warszawa. Klub ze stolicy - jak wiemy - nie dał mu prawdziwej szansy. Mama Roberta odkryła kulisy, dlaczego nie doszło do współpracy. W Legii go nie wzięli, bo... nie było jego rocznika!

Pojechali z mężem na stadion, a znajomy z klubu mówi: Niech przyjdzie za rok, bo nie mamy jeszcze rocznika Roberta. Mąż się wkurzył. - Zobaczysz, kiedyś będziesz żałował! - powiedział. Nie chcieliśmy tracić czasu na dojazdy, więc wybraliśmy Varsovię - zdradziła.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Bajkowe zaręczyny. Piękna WAGs z Premier League powiedziała "tak"

Okazuje się, że ojciec Roberta zaszczepił mu we krwi klub z Łazienkowskiej, jeździli razem na mecze. Dlatego Lewandowski marzył o Legii, nie o Varsovii.

Wyrzut sumienia Legii Warszawa

"Lewy" pierwsze piłkarskie kroki stawiał w Partyzancie Leszno, a potem w Varsovii Warszawa (to wtedy miał trafić do Legii) i Delcie Warszawa.

W 2005 roku ostatecznie trafił do rezerw Legii Warszawa, ale tam nie poznano się na jego talencie. Kariera stanęła pod dużym znakiem zapytania. Odnalazł się w Zniczu Pruszków, zdobywał sporo bramek i finalnie trafił do Lecha Poznań, prowadzonego przez Franciszka Smudę.

To bez dwóch zdań jedna z największych, o ile nie największa pomyłka w historii Legii Warszawa. Przedstawiciele stołecznego klubu nie poznali się na talencie Roberta Lewandowskiego. Zamiast niego w stolicy postawiono na Mikel Arruabarrenę. Hiszpan sam śmieje się z tego ruchu.

Przypomnijmy, że Biało-Czerwoni w fazie grupowej zagrają z Meksykiem (22.11), Arabią Saudyjską (26.11) i Argentyną (30.11). Do dalszej fazy awans uzyskają po dwie najlepsze drużyny z każdej z ośmiu grup.

Wybrane dla Ciebie
Tajemnica Jacka Magiery wyszła na jaw po śmierci. Wszystko przez babcię
Tajemnica Jacka Magiery wyszła na jaw po śmierci. Wszystko przez babcię
Zaskakujące odkrycie. Natrafili na tunel. Tutaj ukryto złoty pociąg?
Zaskakujące odkrycie. Natrafili na tunel. Tutaj ukryto złoty pociąg?
Zgrzyt z logo Zamku Królewskiego. Kataryniarz zażartował, że to kebab
Zgrzyt z logo Zamku Królewskiego. Kataryniarz zażartował, że to kebab
Gorąco na Węgrzech. Magyar atakuje Orbana. Padły ostre słowa
Gorąco na Węgrzech. Magyar atakuje Orbana. Padły ostre słowa
Turcy się rozpływają. Wskazali jedno miejsce w Polsce. "Zapiera dech"
Turcy się rozpływają. Wskazali jedno miejsce w Polsce. "Zapiera dech"
Szukali jej od grudnia. To ostatnie zdjęcie Władysławy. Tragiczny finał
Szukali jej od grudnia. To ostatnie zdjęcie Władysławy. Tragiczny finał
Jacek Magiera nie żyje. Pierwsze ustalenia śledczych
Jacek Magiera nie żyje. Pierwsze ustalenia śledczych
Alarm w Brukseli. Nadchodzi moment bez powrotu. Stawka jest ogromna
Alarm w Brukseli. Nadchodzi moment bez powrotu. Stawka jest ogromna
Polska w kleszczach chłodu. W nocy przymrozki
Polska w kleszczach chłodu. W nocy przymrozki
Wybory na Węgrzech. Trump się nie kryje. Orban zachwycony. "Dziękuję!"
Wybory na Węgrzech. Trump się nie kryje. Orban zachwycony. "Dziękuję!"
Zakopali Mercedesa wartego 600 tys. zł. Taki mieli powód
Zakopali Mercedesa wartego 600 tys. zł. Taki mieli powód
Nagrali ciekawe wodne zjawisko. Leśnicy wyjaśniają: "To nie chia..."
Nagrali ciekawe wodne zjawisko. Leśnicy wyjaśniają: "To nie chia..."