Show i totalna demolka w klatce. "Bagieta" nie dał szans rywalowi

Michał "Bagieta" Gorzelanczyk nie dał szans Patrykowi "Robaliniem" Śliwie w jednej z najbardziej oczekiwanych walk na gali PRIME 3: Street Fighter. A do tego zrobił wielkie show w klatce.

Bagieta nie dał szans rywalowiBagieta nie dał szans rywalowi
Źródło zdjęć: © WP Pilot | Screen

Po tym jak Michał "Bagieta" Gorzelanczyk znakomicie wszedł do freak fightów, organizatorzy zdecydowali się szybko dać mu kolejną szansę. Tym razem jego rywalem był Patryk "Robalini" Śliwa. Obaj, jeszcze przed pojedynkiem, nie pałali do siebie sympatią, wymieniając się "uprzejmościami" podczas konferencji.

Ich złowrogie nastawienie do siebie spowodowało, że organizatorzy zmienili formułę walki na "no rules", czyli pojedynek bez zasad. "Bagieta" był faworytem starcia z "Robalinim" i od pierwszych wymian było widać dlaczego.

Gorzelanczyk już w pierwszej rundzie mógł skończyć walkę. Złapał rywala w parterze, zasypał go ciosami z góry, a później próbował popisać się kończącą balachą na rękę.

"Robalini" wytrzymał do końca pierwszej rundy, ale był piekielnie zmęczony. Kiedy próbował dojść do siebie przed startem drugiej odsłony walki, "Bagieta" robił w klatce pompki, prezentując doskonałą formę i wytrzymałość. Śliwa ostatecznie wyszedł do walki, ale dla Gorzelanczyka wygrana przed czasem była tylko formalnością.

Śliwa był tak zmęczony, że podczas próby przeprowadzenia rozmowy tuż po walce, nie zdołał wydusić z siebie nawet Słowa. "Bagieta" natomiast już bierze na cel kolejnych rywali. Bardzo chciałby zmierzyć się z "Kamerzystą" lub Jasiem Kapelą.

#dziejesiewsporcie: ależ to zrobił! Ten film ma ponad 800 tys. wyświetleń

Wybrane dla Ciebie