Tajemnicze okoliczności śmierci Jana Magiery. Chciał tylko posprzątać
W zeszłym tygodniu we własnym ogrodzie zmarł Jan Magiera, utytułowany kolarz. Teraz na jaw wypływają nowe informacje na temat okoliczności śmierci 83-letniego olimpijczyka.
Sprawą śmierci Jana Magiery zajmują się śledczy. Wstępnie wykluczyli oni udział osób trzecich w koszmarnym zdarzeniu.
Czytaj także: Promocje Lidla wgniatają w fotel. Oto największe hity
Lecąc zahaczyli linę. Kamera uchwyciła moment tragedii w Rosji
Na tragedię nic nie wskazywało. Olimpijczyk po prostu chciał posprzątać ogród.
Przed południem Janek poszedł na ogród, miał zrobić porządek, pozbierać stare gałęzie, które po tych wichurach pospadały z drzew - opowiada "Super Expressowi" sąsiadka Jana Magiery.
Czytaj także: Tusk poszła tak na łyżwy. Ludzie łapią się za głowy
Legenda kolarstwa nie żyje. Wstrząsające szczegóły
Na razie nie wiadomo dokładnie, co wydarzyło się potem. O dramacie policję miała zaalarmować córka byłego kolarza. Właśnie ona znalazła 83-latka przy palącym się ognisku.
Podobno był całkiem spalony, tylko strzępki ubrań zostały. To dla nas ogromne nieszczęście - dodaje sąsiadka rodziny.
Magiera miał na swoim koncie sporo osiągnięć. Sukcesy notował zarówno w kraju, jak i na arenie międzynarodowej. Dwukrotnie reprezentował Polskę na igrzyskach olimpijskich. W 2000 roku otrzymał Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski.