REKLAMA
Odsłoń newsy
Odsłoń newsy
Cytaty dnia
Copyright Wirtualna Polska Media S.A. - ReklamaRegulaminPrywatność
Odświeżone 33 minuty temu
Twoje konto
Pogoda
Radio
Quizy
0
graczy online
Graj teraz!
REKLAMA
Dagmara Smykla19.07.19 (06:29)

35-latka zmarła na raka. Lekarze powtarzali, że to stres

Kiedy 35-latka wreszcie trafiła do lekarza specjalisty od raka, było już za późno. Wcześniej kobieta przez rok próbowała dociec przyczyn silnych bóli podbrzusza, jednak medycy zbywali ją lekami przeciwbólowymi. Brytyjka zmarła na nowotwór.
Mark Coldbeck / Facebook.com

Umówiła się do lekarza po pierwszych objawach. Jednak rak nie został rozpoznany. Dee Coldbeck z Nottingham w zeszłym roku zaczęła uskarżać się na bóle podbrzusza. Początkowo lekarz pierwszego kontaktu sądził, że 35-latka cierpi na kamicę żółciową. Kiedy badania wykluczyły tę dolegliwość, lekarze za bóle obwiniali kolejno naderwany mięsień, anemię i stres.

Nikt mnie nie słucha. Znam własne ciało. Wiem, że coś jest nie tak - powtarzała rodzinie Coldbeck.

REKLAMA

W ciągu 9 miesięcy była 12 razy u lekarza. Sfrustrowana brakiem prawidłowej diagnozy 35-latka zaczęła prowadzić dziennik medyczny. Kiedy oprócz bólu podbrzusza pojawiły się zmęczenie i duszności, zlecono pełne badanie wątroby. Po miesiącu Coldbeck miała mieć wizytę u lekarza specjalisty, ale z powodu braków w dokumentacji wizytę przesunięto.

Diagnozę dotyczącą nowotworu usłyszała tuż przed śmiercią. W szpitalu miejskim w Nottingham wreszcie rozpoznano raka dróg żółciowych. Leczący ją onkolog tłumaczył, że to rzadki i trudny do wyleczenia rodzaj raka, w dodatku Coldbeck miała agresywną formę nowotworu. 35-latka osierociła 3-letniego syna - informuje lokalny "Nottingham Post".

To trudny do zdiagnozowania rak, a wyniki nie były jednoznaczne. Nie chcemy nikogo pociągać do odpowiedzialności. Chcemy tylko, żeby wyciągnięto z tej sprawy wnioski i diagnostyka się poprawiła - podkreśla mąż zmarłej.

Internista nie ma sobie nic do zarzucenia. Podkreśla, że objawy, które wystąpiły u pani Coldbeck, mają różne przyczyny. Wyniki badań również były niejednoznaczne. Koroner uważa, że niepotrzebnie opóźniano wysłanie pacjentki do lekarza specjalisty. Sprawą ma zająć się komisja nadzorująca lekarzy pierwszego kontaktu.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl.

Zobacz też: Groźny czerniak. Wyniki nowych badań nie są optymistyczne

0
0
0
0
0
0
PODZIEL SIĘ
TWEETNIJ
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Komentarze
REKLAMA
REKLAMA
Zamknij