Przyczyna śmierci 16-latka, którego znaleziono na torach. Prokuratura potwierdza
Prokuratura potwierdziła, że 16-latek odnaleziony 3 maja na torowisku w rejonie stacji PKP Ursus Niedźwiadek został porażony prądem, a następnie spadł z dachu pociągu. Jak przekazał prok. Piotr Antoni Skiba z Prokuratury Okręgowej w Warszawie, sekcja zwłok wykluczyła potrącenie nastolatka przez skład kolejowy. Tym samym potwierdziły się wcześniejsze przypuszczenia opisywane przez serwis Miejski Reporter, że tragedia była związana z tzw. "train surfingiem".
Do zdarzenia doszło w niedzielę, 3 maja, po godzinie 18:00 na linii kolejowej R1, łączącej Warszawę Wschodnią ze Skierniewicami. Ciało 16-latka zauważono na międzytorzu w rejonie stacji PKP Ursus Niedźwiadek, pomiędzy torami ruchu podmiejskiego a linią dalekobieżną. Na pomoc ruszyli świadkowie, wezwano także służby ratunkowe. Mimo prawie godzinnej reanimacji życia chłopca nie udało się uratować.
Początkowo okoliczności tragedii nie były jasne. Służby wskazywały jednak, że obrażenia nastolatka nie wyglądały na typowe dla potrącenia przez pociąg. Teraz prokuratura potwierdziła, że przyczyną śmierci było porażenie prądem i upadek z wysokości dachu składu.
W toku śledztwa zabezpieczono monitoring z rejonu stacji. Przesłuchano także świadków oraz maszynistów pociągów przejeżdżających w tym czasie przez Ursus Niedźwiadek. Dzięki tym czynnościom śledczy ustalili dokładny czas, w którym nastolatek znalazł się na torowisku.
15-latek nagrany. Obok stała koleżanka. Skandal, co wymyślił
Według ustaleń Serwisu Miejski Reporter 16-latek najprawdopodobniej podróżował na dachu pociągu jadącego w kierunku Pruszkowa. Skład zatrzymał się na stacji PKP Ursus Niedźwiadek i prawdopodobnie w czasie jego zatrzymywania albo ruszania doszło do porażenia prądem z sieci trakcyjnej, a następnie upadku nastolatka na międzytorze po prawej stronie dla kierunku jazdy pociągu. Dopiero po odjeździe pociągu pasażerowie z peronu zauważyli leżące ciało i ruszyli z pomocą.
W związku z tragiczną śmiercią 16-latka nikt nie został zatrzymany. Nikt nie usłyszał również zarzutów. Śledczy nadal wyjaśniają pełne okoliczności zdarzenia.
Tego samego dnia, około dwóch godzin później, na tej samej trasie kolejowej doszło do podobnego wypadku. Po godzinie 20:20 maszynista pociągu Kolei Mazowieckich KM 91990 został poinformowany, że na dachu składu mogą znajdować się niezidentyfikowane osoby. W rejonie Parzniewa w powiecie pruszkowskim służby odnalazły 18-latkę z obrażeniami po upadku oraz poparzeniami od łuku elektrycznego.
18-latka przeżyła i trafiła do szpitala. Przed transportem miała przyznać policjantom, że podróżowała na dachu pociągu i spożywała tam alkohol. Również w tym przypadku nie było śladów wskazujących na potrącenie przez skład.
Oba zdarzenia zostały tym samym potwierdzone jako przykłady "train surfingu", czyli skrajnie niebezpiecznego przemieszczania się na zewnętrznych elementach pociągu. Na obecnym etapie nic nie wskazuje jednak, aby tragedia w Ursusie i wypadek w Parzniewie były ze sobą bezpośrednio powiązane. Łączy je podobny przebieg, ta sama linia kolejowa oraz niewielki odstęp czasu.