2-letni Filip nie żyje. Lekarz nie chciał przyjąć go do szpitala

Prokuratura Okręgowa prowadzi śledztwo w sprawie śmierci 2-letniego Filipa. Mimo wysokiej gorączki i zapalenia płuc lekarz nie przyjął dziecka na oddział - podaje „Uwaga TVN”.

Obraz
Źródło zdjęć: © iStock.com

Filip od urodzenia był ciężko chory. Miał torbiele na płucach, dlatego wkrótce po narodzinach przeszedł operację usunięcia części organu. Chorował też na hemofilię. By zapobiec wylewom i krwotokom, rodzice codziennie musieli podawać mu leki.

2-latek bardzo często chorował. W Wigilię chłopiec dostał wysokiej gorączki i był bardzo osłabiony. Lekarz rodzinny zdiagnozował u niego zapalenie płuc i skierował go do szpitala.

Po godzinie od przyjazdu do szpitala zszedł do nas pan doktor. Osłuchał Filipa, zajrzał mu do gardła, mówiąc przy tym do męża, żeby trzymał mocniej głowę syna. On był już tak słaby, że leciał przez ręce. Doktor pytał, czemu właściwie przyjechaliśmy, czy powodem naszego przyjazdu są chore płuca dziecka? Odpowiedziałam, że ma wysoką gorączkę i skarży się na silne bóle brzucha. Lekarz odpowiedział, że skoro syn nie wydala, to normalne, że go boli. Dał nam kartę odmowy przyjęcia do szpitala i wypisał nas do domu - opowiada matka chłopca.

Według rodziców Filipa konsultacja trwała zaledwie 10 minut. Lekarz odmówił przyjęcia dziecka na oddział i kazał wracać do domu. Jednak stan chłopca drastycznie się pogarszał. Chłopiec miał 39 stopni gorączki, więc rodzice zadzwonili po karetkę pogotowia ratunkowego.

W drodze do szpitala serce Filipa przestało bić. Chłopiec został przewieziony do placówki we Wrocławiu, gdzie wprowadzono go w stan śpiączki farmakologicznej. Niestety w organizmie Filipa rozwijała się sepsa. Dziecko miało też obrzęk mózgu.

Niestety lekarzom nie udało się uratować życia 2-latka. Po 3 dniach chłopiec zmarł. Prokuratura Okręgowa wszczęła śledztwo w sprawie narażenie zdrowia i życia chłopca. Jego rodzice złożyli skargę do Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Zobacz także: Katastrofa w Etiopii. Relacje świadków

Wybrane dla Ciebie
Urocza kartka dla kuriera. "Nic więcej nie potrzebuję w tej pracy"
Urocza kartka dla kuriera. "Nic więcej nie potrzebuję w tej pracy"
Tego saperzy się nie spodziewali. Znalezisko sprzed ponad 80 lat na budowie S8
Tego saperzy się nie spodziewali. Znalezisko sprzed ponad 80 lat na budowie S8
91-latek sprzedaje jabłka pod Kauflandem. "Jak sam mówi, pomaga córce"
91-latek sprzedaje jabłka pod Kauflandem. "Jak sam mówi, pomaga córce"
Skontrolowali herbaty. Nieprawidłowości w 33 proc. przypadków
Skontrolowali herbaty. Nieprawidłowości w 33 proc. przypadków
Wyrzuć do kosza. Wykryto niebezpieczne substancje w łyżce kuchennej z Chin
Wyrzuć do kosza. Wykryto niebezpieczne substancje w łyżce kuchennej z Chin
Wybory na Węgrzech. Kto oprócz Orbana i Magyara ma szansę na wejście do parlamentu?
Wybory na Węgrzech. Kto oprócz Orbana i Magyara ma szansę na wejście do parlamentu?
Chłopcy nagrani w parku. "Nikt nie zareagował". Zwierzę nie przeżyło
Chłopcy nagrani w parku. "Nikt nie zareagował". Zwierzę nie przeżyło
Zaginęła 14-letnia Wiktoria. Policja apeluje o pomoc
Zaginęła 14-letnia Wiktoria. Policja apeluje o pomoc
Matka Orbána przemówiła. "Mogę się tylko martwić"
Matka Orbána przemówiła. "Mogę się tylko martwić"
Wars nie oddaje kaucji za butelki. Jest komentarz spółki
Wars nie oddaje kaucji za butelki. Jest komentarz spółki
Próbował zgwałcić 13-latkę. 21-latek z Rabki usłyszał wyrok
Próbował zgwałcić 13-latkę. 21-latek z Rabki usłyszał wyrok
Śmierć znanego lekarza. Tak zginął. Prokuratura ujawnia
Śmierć znanego lekarza. Tak zginął. Prokuratura ujawnia