Na nagraniach z monitoringu z ulicy Wrocławskiej widać Ewę i jej kolegę. Mężczyzna obejmuje ją, potem oboje się przepychają. Pojawia się tam jeszcze jedna osoba - niezidentyfikowany mężczyzna, który w pewnej chwili rusza w ich stronę, przechodzi tuż obok i ustawia się w pobliżu. Godzina nagrania to 2:16. Ewa Tylman i Adam Z. opuścili klub około 45 minut wcześniej niż podawała dotychczas policja.
Nie ma mowy o tym, że kamera pokazuje złą godzinę - w tym samym miejscu tej samej nocy doszło do interwencji policji, a godzina w notatce służbowej funkcjonariuszy pokrywa się z godziną na nagraniu z tej kamery- mówi Piotr Tylman, brat Ewy.