"Poproszę striptiz na gardło”. Jak klienci aptek mylą nazwy popularnych leków

Nie jest łatwa praca aptekarza. Zwłaszcza gdy trzeba czasem powstrzymać się od śmiechu.

Obraz
Źródło zdjęć: © Agencja Gazeta | Cezary Aszkiełowicz

Młodzi farmaceuci mają swój satyryczny fanpage na Facebooku. Dzielą się tam nietypowymi sytuacjami w pracy aptekarza. Na stronie "Będąc młodym farmaceutą" publikują również najzabawniejsze wpadki klientów aptek. Czasami przekręcali oni nazwy, a w innych przypadkach tworzyli nieznane wcześniej farmaceutom terminy.

Jeden z klientów chciał zakupić Strepsils Intensive. Zamiast tego powiedział "poproszę striptiz intensywny na bolące gardło”. Klient, który był ciekawy ceny Pentohexalu zapytał "po ile macie Pensasexal?”.

*W aptece mieszają się klientom nie tylko nazwy leków. *Mają problemy również ze zwykłymi terminami. Wśród hitów znalazły się m.in. prośby o "sól filozoficzną”, "test przeciwciążowy”, a także "olejek z osiołka”.

Zobacz także: Młodzież odurza się lekami

*Absurd goni absurd. *Jeśli już wszystkie nazwy są poprawne, to czasem dochodzi do próśb, które z logiką nie mają nic wspólnego. Jeden z klientów miał prosić o specyfik "na pocenie się mózgu”. Inny chciał za to "stoperan do uszu”. Kolejnym hitem jest wypowiedź na temat tranu – "nie chcę go, bo mi po nim łuski rosną”.

Problemów przysparza także kozieradka. Na produkty wytwarzane z tej rośliny mówiono, że są z "koziorożca” albo "kazirodki”. Proszono również o maść "z zęba diabła”, gdy klientowi chodziło o preparat z czarciego pazura. Młodzi farmaceuci wskazali także zdanie, które bardzo często słyszą w aptekach – "Nie pamiętam, jak to się nazywało, ale jak mi pani pokaże, to będę wiedział, że to ten lek”.

Widziałeś lub słyszałeś coś ciekawego? Poinformuj nas, nakręć film, zrób zdjęcie i wyślij na redakcjao2@grupawp.pl.

Wybrane dla Ciebie