"Zabrali nam dzieci". Wzrasta napięcie na linii Kijów–Rzym

Włochy utrudniają powrót ukraińskich dzieci ewakuowanych po wybuchu wojny w 2022 r. - informuje CNN. - Postawa (Włoch) w istocie niczym nie różni się od stanowiska strony rosyjskiej… - przekonuje Dmytro Łubinec, rzecznik praw człowieka w Ukrainie. Spór na linii Kijów-Rzym zaostrzył się w kwietniu, kiedy to Ukraina ogłosiła, że 15-letni Sasza został adoptowany przez włoską rodzinę, mimo, że matka chłopca chciała, by syn wrócił do domu.

Zdj. poglądoweUkraiński chłopiec z transparentem: „Jestem dzieckiem z Kijowa, chcę znowu zobaczyć moich przyjaciół”. Zdj. poglądowe
Źródło zdjęć: © Getty Images | Simona Granati-Corbis
Aneta Polak

Aby chronić ukraińskie sieroty i podopiecznych tamtejszych domów dziecka przed wojną, w 2022 r. zorganizowano ich ewakuację do krajów europejskich. Obecnie, jak twierdzi CNN, ponad 300 ukraińskich dzieci przebywających za granicą - głównie we Włoszech, Niemczech i Austrii, nie może wrócić do ojczyzny.

15-letni Ukrainiec adoptowany we Włoszech

Liubov Rudyka, dyrektorka domu dziecka z Sum, po wybuchu wojny wyjechała z podopiecznymi do Neapolu. Sądziła, że w ten sposób zapewni im bezpieczeństwo. Jak zaznacza CNN, po czterech latach powrót dzieci do ojczyzny stał się przedmiotem prawnego sporu.

Myślałam, że to będzie jak obóz letni: dzieci spędzą trochę czasu we Włoszech, a potem wrócą – powiedziała Rudyka w rozmowie z CNN. – Ale potem, po około trzech tygodniach, może miesiącu, dzieciom zaczęto przydzielać włoskich (prawnych) opiekunów – dodała.

Spór zaostrzył się w kwietniu, kiedy to Kijów ogłosił, że 15-letni Sasza został adoptowany przez włoską rodzinę. Sęk w tym, że w Ukrainie przebywa biologiczna matka chłopca, która chce, by ten wrócił do ojczyzny.

Sasza, wraz z dwiema siostrami, był wśród 25 dzieci, które wyjechały do ​​Włoch z Rudyką. Rodzeństwo rozdzielono - dziewczynki wróciły na Ukrainę, a Sasza został we Włoszech, wbrew woli jego biologicznej matki.

Skomplikowana sytuacja prawna

Kijów argumentuje, że ewakuacje miały charakter tymczasowy i - pomimo trwającej wojny - sytuacja w niektórych częściach kraju ustabilizowała się na tyle, że istnieją bezpieczne miejsca, do których dzieci mogą wrócić.

Problem polega na tym, że prawo włoskie, zaktualizowane w okresie kryzysu migracyjnego, uznało dzieci za "małoletnich bez opieki". Nieletni Ukraińcy otrzymali status uchodźców, przyznano im także lokalnych opiekunów prawnych. Każda decyzja o powrocie dziecka musi być zatwierdzona przez włoski sąd. W praktyce oznacza to, że Ukraina, która zmaga się z kryzysem demograficznym, właściwie nie ma możliwości decydowania o losie ewakuowanych dzieci.

"Zabrali nam dzieci"

Dmytro Łubinec, rzecznik praw człowieka w Ukrainie, w rozmowie z CNN ostro skrytykował Włochów, podkreślając, że odmawiają oni współpracy z Kijowem. Posunął się nawet do porównania tej sytuacji z losem tysięcy ukraińskich dzieci, które zostały nielegalnie wywiezione do Rosji.

Postawa (Włoch) w istocie niczym nie różni się od stanowiska strony rosyjskiej… - stwierdził Łubinec. - Zabrali nam dzieci - podkreślił, dodając, że stronie ukraińskiej ogranicza się możliwość kontaktu z ewakuowanymi dziećmi.

Według ukraińskich władz, w 2022 r. ponad 4800 dzieci zostało ewakuowanych z ukraińskich szkół i domów opieki do kilku krajów europejskich - przypomina CNN.

Wybrane dla Ciebie