REKLAMA
Odsłoń newsy
Odsłoń newsy
Copyright Wirtualna Polska Media S.A. - ReklamaRegulaminPrywatność
Odświeżone 2 godziny temu
Twoje konto
Pogoda
Radio
Quizy
0
graczy online
Graj teraz!
REKLAMA
Dagmara Smykla16.11.19 (14:39)

Przerwany lot boeinga. Awaryjne lądowanie samolotu w bazie wojska

Samolot linii Qantas musiał awaryjnie lądować w bazie wojskowej w Nowej Zelandii. Wtedy rozpoczęła się kilkugodzinna izolacja pasażerów boeinga, którzy utknęli w dusznej kabinie na rozgrzanym asfalcie.
twitter.com

Boeing musiał awaryjnie lądować w sobotę rano. Samolot linii lotniczych Qantas miał problemy techniczne. Ostatecznie awaryjnie wylądował w bazie wojskowej Ohakea w Nowej Zelandii, oddalonej o 150 km od docelowego lotniska w Wellington. Początkowo pasażerowie odetchnęli z ulgą, ponieważ lądowanie boeinga przebiegło bez zakłóceń i nikomu nic się nie stało.

Naprawdę musieli lądować, bo z tego co wiem, klapy skrzydeł po prostu przestały działać. W powietrzu nie mogli z tym nic zrobić - powiedział pasażer lotu QF171.

REKLAMA

Wtedy zaczęła się czterogodzinna izolacja pasażerów. Boeing został skierowany do bazy wojskowej, ponieważ dysponowała najlepiej wyposażonymi służbami ratowniczymi i przeciwpożarowymi. Na samolot czekały wozy strażackie, a pasażerowie poznali bardzo nieprzyjemne wieści.

Zobacz też: W Smoleńsku znaleziono szczątki. Badania DNA zdradziły do kogo należały

Gospodarze nie pozwolili pasażerom opuścić samolotu. Baza wojskowa nie ma odprawy celnej, więc podróżni musieli przez cztery godziny siedzieć w samolocie w prażącym słońcu. Personel pokładowy szybko wyłączył klimatyzację, więc jak donoszą pasażerowie, wszyscy "piekli" się w kabinie.

QF171 Nie można opuścić samolotu, ponieważ nie ma odprawy celnej, nie można odlecieć zepsutym samolotem, nie można dostać samolotu zastępczego jak na zwykłym lotnisku. Trudny problem do rozwiązania - złościła się pasażerka Qantas na Twitterze.

Wypuszczono ich z samolotu, kiedy służby celne przyjechały z Wellington. Po czterech godzinach pasażerowie zostali zabrani autobusem do Wellington, do którego miał lecieć boeing. Rzecznik prasowy Qantas przeprosił pasażerów za niedogodności, ale podkreślił, że bezpieczeństwo jest dla linii najważniejsze. Niektórzy podróżni rozważają pozew przeciwko przewoźnikowi, podkreślając, że wszyscy byli bliscy omdlenia w dusznej kabinie - informuje nowozelandzki serwisl Stuff.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl.

0
0
0
0
0
0
PODZIEL SIĘ
TWEETNIJ
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Komentarze
REKLAMA
REKLAMA
Zamknij