Alarm w Brukseli. Nadchodzi moment bez powrotu. Stawka jest ogromna
Jak podaje hu.euronews.com, zdaniem Valérie Hayer Węgry stoją dziś przed jednym z najważniejszych momentów w swojej najnowszej historii. Po ponad półtorej dekady rządów Viktora Orbana kraj znalazł się – jak ocenia europosłanka – w "punkcie bez powrotu", który zadecyduje o jego przyszłym kierunku.
Valérie Hayer jest przewodniczącą Grupy Renew Europe w Parlamencie Europejskim, wiceprzewodniczącą Komisji ds. Budżetów oraz posłanką do Parlamentu Europejskiego od 2019 roku. W jej opinii nadchodzące wybory na Węgrzech to coś więcej niż standardowa rywalizacja polityczna. To wybór między dwoma zupełnie różnymi wizjami państwa.
Z jednej strony – jak wskazuje – stoi model, który jej zdaniem prowadzi do dalszej centralizacji władzy i osłabiania instytucji demokratycznych. Z drugiej – powrót do silnie zakorzenionej w Europie liberalnej demokracji, opartej na niezależnych sądach, przejrzystości i pluralizmie.
Zwycięstwo Orbana a przyszłość Europy
Europosłanka podkreśla, że wynik wyborów na Węgrzech może mieć znaczenie wykraczające poza granice kraju. Jej zdaniem ewentualne zwycięstwo Viktora Orbana mogłoby wzmocnić siły określane jako nieliberalne w całej Europie.
– Na szali są fundamentalne wolności – zaznacza, ostrzegając przed dalszą erozją standardów demokratycznych na kontynencie.
Krytyka narracji rządu
W opinii opublikowanej przez hu.euronews.com Hayer odnosi się także do retoryki węgierskiego rządu. Jej zdaniem przedstawianie wyborów jako wyboru między wojną a pokojem opiera się na wzbudzaniu strachu i emocji: "Bruksela szantażuje Węgry" i "mafia wojenna w Kijowie powstrzymuje naszą ropę". W tej narracji – jak wskazuje – Unia Europejska bywa przedstawiana jako przeciwnik, a wsparcie dla Ukrainy jako zagrożenie dla suwerenności kraju.
Gospodarka i zarzuty korupcji
Europosłanka zwraca uwagę również na kwestie gospodarcze. Mimo znaczących środków z funduszy unijnych, które trafiały na Węgry od czasu akcesji w 2004 roku, efekty – jej zdaniem – nie zawsze były odczuwalne dla społeczeństwa.
Organizacje takie jak Transparency International wskazują Węgry jako jeden z bardziej skorumpowanych krajów UE. Hayer podkreśla, że problem ten przekłada się na spadek zaufania społecznego i ograniczenie szans rozwojowych.
Szansa na nowy początek?
Alternatywą może być zmiana polityczna i nowe przywództwo. W tym kontekście pojawia się nazwisko Pétera Magyara, który – jak zaznacza Hayer – może symbolizować próbę odejścia od dotychczasowego systemu.
Jej zdaniem potencjalne nowe władze mogłyby odbudować instytucje demokratyczne, wprowadzić skuteczne mechanizmy antykorupcyjne i przywrócić zaufanie do życia publicznego. To z kolei mogłoby otworzyć drogę do odblokowania funduszy unijnych i inwestycji w rozwój kraju.
Decyzja należy do obywateli
Na końcu swojej opinii europosłanka zaznacza, że kluczowa decyzja należy do obywateli Węgier. To oni – jak podkreśla – zdecydują, czy kraj wybierze drogę bliższej integracji europejskiej i reform, czy też pozostanie na obecnym kursie. W jej ocenie nie jest to wybór między wojną a pokojem, lecz między "strachem a postępem, izolacją a partnerstwem, stagnacją a odnową".