YouTube oskarżony o cenzurę. Internauci protestują

Na Twitterze trwa właśnie wielka akcja protestacyjna wobec polityki najbardziej znanego serwisu wideo. To może być koniec dla wielu niezależnych vlogerów.

Obraz
Źródło zdjęć: © o2.pl | Mateusz Patyk

Seksualny humor, przekleństwa, częściowa nagość, konflikty polityczne i wrażliwe tematy. Tego typu treści są zabronione w regulaminie YouTube. Jeżeli więc subskrybujesz jakiś kontrowersyjny lub "niepoprawny" kanał, wkrótce możesz natrafić na pustkę. Vlogerom prawdopodobnie przestać się opłacać produkcja nowych filmów, ponieważ serwis nie będzie dłużej umieszczał w nich reklam - czytamy w "The Verge". Rozczarowani i oburzeni internauci zaczęli publikować swoje komentarze, korzystając z tagu #YouTubeIsOverParty, czyli "Impreza z okazji końca YouTube".

Wideoblogerzy mają teraz twardy orzech do zgryzienia. Większość z nich jest popularna, ponieważ traktowali YouTube jako formę nieskrępowanej wypowiedzi. Teraz, zgodnie z polityką serwisu, każda prowokacyjna lub niestosowna treść zostanie usunięta lub po prostu przestanie być promowana.

YT uzasadnia tę decyzję niechęcią reklamodawców do bycia kojarzonym z wulgarną i niecenzuralną tematyką. Serwis zastrzega jednak, że przepisy nie są wcale nowe, a jedynie rozpoczęto rozsyłanie maili z ostrzeżeniami o tematyce, która może nie być przyjazna reklamom. Jeżeli firma z San Bruno uzna, że kanał zawiera zabronione treści, przestanie płacić jego autorowi.

Autor: Mateusz Kijek

Widziałeś lub słyszałeś coś ciekawego? Poinformuj nas, nakręć film, zrób zdjęcie i wyślij na redakcjao2@grupawp.pl.

Wybrane dla Ciebie