Każdy rejs to finansowa loteria. Wyznanie rybaków z Niemiec
Rosnące ceny oleju napędowego, napędzane napięciami wokół Iranu i konfliktami na Bliskim Wschodzie, coraz mocniej uderzają w niewielkie gospodarstwa rybackie nad Morzem Północnym. Niemieccy rybacy przyznają, że każdy kolejny rejs staje się finansową loterią.
Tradycja przekazywana z pokolenia na pokolenie obecnie stoi pod znakiem zapytania. Wszystko przez cenę benzyny i oleju napędowego. – Cena oleju napędowego niemal potroiła się od początku roku do czasu zamknięcia Cieśniny Ormuz. Teraz płacimy za paliwo dwa, a nawet trzy razy więcej. Człowiek zaczyna się zastanawiać, czy to wciąż ma sens ekonomiczny. Musimy jednak wypływać, bo inaczej nic nie zarobimy – mówił rybak.
Rosnące ceny paliwa, związane są z niepewną sytuacją na cieśninie Ormuz. Dochody niewielkich, niezależnych rybaków się uszczuplają. Ostatni rejs, skrócony z powodu sztormów, trwał zaledwie dobę. Po powrocie na pokładzie znajdowało się tylko 12 skrzynek krewetek, po 17 kilogramów każda. Dla porównania, rekordowy połów tego rybaka wynosił aż 180 skrzynek.
Absolwentka Dziennikarstwa i medioznawstwa, Europeistyki oraz Architektury przestrzeni informacyjnych na Uniwersytecie Warszawskim. Zaczynała od stażu w “Gazecie Wyborczej”, następnie ruszyła w podróż po Europie w ramach programu Erasmus. Najchętniej pisze o problemach życia codziennego. W jej żyłach płyną hektolitry kawy, które napędzają ją do pracy. Prywatnie miłośniczka romansów, yogi, Formuły 1 i ośmiotysięczników.