aktualizacja 

Mówi, ile wydał u niego szejk. Sprzedawca z Krupówek nie kryje zachwytu

159

Prowadzący sklep z pamiątkami na Krupówkach pan Arek nie krył zdziwienia, kiedy w pracy odwiedził go arabski szejk. W jeszcze większe zdumienie wprawił go jednak fakt, ile u niego wydał. Właściciele zakopiańskich sklepików zgodnie twierdzą, że to dzięki klientom z Bliskiego Wschodu ich biznesy w tym roku nie upadły.

Mówi, ile wydał u niego szejk. Sprzedawca z Krupówek nie kryje zachwytu
W Zakopanem w sezonie 2023 turyści zostawiali znacznie mniej pieniędzy. (PAP)

Arek, sprzedawca pamiątek z Zakopanego, zarobił prawie miesięczną pensję w kilka sekund. Arabski szejk kupił bowiem u niego popularne cukierki "krówki" za niebagatelną kwotę 2,5 tysięcy złotych, mówił w rozmowie z Interią.

Turyści z Bliskiego Wschodu uratowali wiele zakopiańskich biznesów – komentuje dla Interii Emilia Glista, szefowa biura wynajmu kwater.

Sezon, który nieuchronnie zbliża się do końca, nie był łatwy ani dla przedsiębiorców, ani dla turystów. Przez szalejącą inflację, złotówka znacznie straciła na wartości.

Turyści jechali na urlop z konkretnym budżetem, pilnowali, aby nie wydać więcej niż założyli - mówi Karol Wagner, reprezentant Tatrzańskiej Izby Gospodarczej.

Najtrudniejszy okazał się być początek sezonu. Przedsiębiorcy wpadli w panikę, ponieważ przyjechało znacznie mniej turystów, niż w latach poprzednich. Jak to wyglądało? Jedno danie podzielone na dwie osoby, a nawet rezygnacja z jedzenia w restauracji na rzecz gotowania w wynajętej kwaterze. Turyści wolą zaoszczędzić na jedzeniu i wydać to na inne cele, na przykład na spływ kajakowy.

Pamiątki z gór. Gęś Pipka to bestseller

Statystyki mówią, ze za pamiątkę "hand made" w tym roku trzeba było zapłacić aż o 40 procent więcej niż w 2022. Rynek pamiątek zdominowały produkty "made in China". Królową pamiątek okazała się zaś bardziej popularna gęś Pipka. Szał na tę postać dopiero się rozkręca.

Sezon turystyczny 2023 - ocena

Sezon rozkręcał się bardzo powoli, nie pomagała pogoda, która zdecydowanie nie była wymarzona na upragniony urlop. Turyści zaczęli masowo napływać w górskie rejony dopiero po gorącym, długim weekendzie. Pan Sebastian wynajmujący domki pod skocznią żalił się, że niegdyś dzwoniący bez przerwy telefon, teraz potrafił milczeć nawet kilka dni.

Turyści w tym roku przyjeżdżali na kilka dni, góra na tydzień. Wybierali domki, apartamenty lub luksusowe hotele. Czyli albo bardzo tanie, albo bardzo drogie - ocenia Emila Glista, szefowa biura wynajmu kwater. - Dla "średniej półki" to był ciężki sezon.
Autor: WRO
Oceń jakość naszego artykułu:

Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Zobacz także:
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem stronyKliknij tutaj, aby wyświetlić