Estoński MSZ odpiera zarzuty Kremla. Mówi o "szerszej strategii"
Tallinn reaguje na groźby i zapowiedź skargi Rosji do trybunału w Hadze. Według estońskiego MSZ to element kampanii dezinformacyjnej prowadzonej przez Moskwę.
Najważniejsze informacje
- Estoński minister Margus Tsahkna uznał zarzuty Rosji o dyskryminację za fałszywe i wpisane w dezinformację.
- Według Tsahkny Kreml chce osłabić poparcie dla Ukrainy i wzbudzić niepewność wśród sojuszników.
- Rosja zapowiedziała skargę do MTS i przyjęła ustawę o "ochronie obywateli" za granicą.
Rosja nasila presję informacyjną na państwa bałtyckie. We wtorek szef dyplomacji Estonii Margus Tsahkna odniósł się do najnowszych komunikatów Kremla. Jak podaje Polska Agencja Prasowa, minister ocenił, że narracja o rzekomej dyskryminacji osób rosyjskojęzycznych ma odwrócić uwagę od wojny w Ukrainie oraz naruszeń prawa międzynarodowego ze strony Rosji.
Tsahkna stwierdził, że oskarżenia Rosji "wpisują się w szerszą strategię dezinformacyjną, która ma na celu osłabienie poparcia dla Ukrainy oraz instytucji demokratycznych". Minister dodał również, że rosyjska kampania ma wywoływać niepewność wśród państw sojuszniczych.
Wystąpienie Sikorskiego na forum ONZ. Padły mocne słowa ws. Rosji
Moskwa grozi skargą do Hagi
W poniedziałek rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych zapowiedziało wniesienie skargi do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze. Jak relacjonuje PAP, ma ona dotyczyć "dyskryminacji ludności rosyjskojęzycznej na Litwie, Łotwie oraz w Estonii". Tego samego dnia Władimir Putin podpisał ustawę, która w praktyce upoważnia Moskwę do przeprowadzania ataków militarnych poza granicami, pod pretekstem "ochrony obywateli rosyjskich". Takie uzasadnienie było już wcześniej wykorzystywane w komunikatach grożących sąsiadom Rosji.
W państwach bałtyckich, które do 1990–1991 r. należały do ZSRR, ok. 20- 30 proc. mieszkańców posługuje się językiem rosyjskim, najwięcej na Łotwie. Ten fakt bywa przywoływany przez Moskwę jako pretekst do formułowania roszczeń politycznych. Estońskie władze akcentują jednak, że prawa mniejszości podlegają krajowym i unijnym standardom, a zarzuty Kremla nie znajdują potwierdzenia w faktach.