Najważniejsze informacje
- Ropa kosztuje ok. **95 dol. za baryłkę** i jest wyceniana najwyżej od niemal sześciu tygodni.
- Według eksperta XTB zamknięta **Cieśnina Ormuz** może podnieść ceny do **100–120 dol.**, co przełoży się na wyższe ceny paliw.
- Rząd ocenia sytuację, ale możliwości szybkiego obniżenia cen paliw są ograniczone; w tle pojawia się temat **CPN 2.0**.
Rynek paliw wszedł w bardziej nerwową fazę niż w pierwszych tygodniach konfliktu. Inwestorzy wyraźnie wyceniają ryzyko dalszych zakłóceń w dostawach. Jak podaje "Fakt", notowania ropy rosną i wróciły na poziomy najwyższe od początku czerwca.
Według dostępnych informacji baryłka dobiła niemal do 95 dol., a scenariusz dalszych wzrostów pozostaje realny. - Jeśli ta sytuacja się nie zmieni i Cieśnina Ormuz pozostanie zamknięta, grozi nam powrót cen do poziomu 120 dol. za baryłkę, a w rezultacie skoku cen diesla nawet do 10 zł za litr - powiedział "Faktowi" Michał Stajniak, ekspert rynku z XTB.
Ceny paliw. Dlaczego rosną?
Ekspert wskazywał też na dodatkowe ryzyka dla transportu ropy i paliw. - Jeśli Cieśnina Ormuz pozostanie zamknięta, grozi nam powrót cen do zakresu 100-120 dol. za baryłkę. Jednocześnie Iran miał poprosić Huti z Jemenu, aby ci zamknęli przepływ statków saudyjskich z Morza Czerwonego w kierunku Azji, co może całkowicie zdestabilizować rynek ropy. Warto pamiętać, że Azja czerpała paliwa i ropę głównie z krajów Zatoki Perskiej - mówił "Faktowi" Stajniak.
Z relacji cytowanej przez "Fakt" wynika, że nawet chwilowe otwarcie Cieśniny Ormuz nie uspokoiło sytuacji, a zwiększenie eksportu dotyczyło głównie surowej ropy. W tym ujęciu rosnącym wyzwaniem ma być dostęp do gotowych paliw, których znaczącymi producentami są państwa Bliskiego Wschodu. Dodatkowo, jak wskazywał rozmówca dziennika, rynek ma pozostawać napięty także przez ataki Ukrainy na infrastrukturę naftową w Rosji.
Na ceny przy dystrybutorach wpływają też czynniki finansowe i kosztowe. - Choć obecnie cena baryłki w złotych wciąż jest zdecydowanie niższa niż w marcu, to należy pamiętać, że złoty jest w tym momencie zdecydowanie słabszy niż był kilka miesięcy temu. Nie należy również pomijać kwestii logistyki i ubezpieczeń, które wpływają na zwiększone końcowe ceny paliw - podkreślał Stajniak w wypowiedzi dla "Faktu".
Rząd obniży ceny na stacjach?
"Fakt" zapytał również eksperta w sprawie ewentualnego powrotu rządowego programu osłonowego znanego jako CPN. Premier Donald Tusk, pytany o takie rozwiązanie, miał zaznaczyć, że rząd nie może bez końca finansować takiego mechanizmu. Z kolei minister energii Miłosz Motyka mówił, że rząd analizuje sytuację i może podjąć decyzje, wskazując przy tym na "pozostałe narzędzia" w grupie Orlen.
Michał Stajniak zwracał uwagę, że poza podatkami pole manewru jest ograniczone, a presja na marże może mieć skutki uboczne. - Teoretycznie ze względu na to, że (rząd red) jest największym akcjonariuszem Orlenu, który dominuje na rynku paliw w Polsce, może wywrzeć presję na ograniczenie marż koncernu. Może to jednak prowadzić do spadku cen na giełdzie oraz doprowadzić do turystyki paliwowej i ograniczenia zapasów paliwa w Polsce - wyjaśniał ekspert.
Stajniak dostrzegał, że przy obecnym napięciu i bez realnych szans na rozmowy pokojowe między USA i Iranem możliwy jest scenariusz, w którym diesel w Polsce dojdzie do ok. 8 zł, a wyższe poziomy mogą pojawić się przy dalszym wzroście cen ropy. Warto dodać, że Międzynarodowa Agencja Energii skoordynowała uwolnienie 400 mln baryłek ropy z rezerwy (w tym 172 mln baryłek w USA), by ograniczyć dalszy wzrost cen.