Portal e-warzywnictwo.pl opublikował zdjęcia z jednego z warzywniaków w regionie Emilia-Romania we Włoszech. Fotografie szybko przyciągnęły uwagę internautów - i to nie tylko ze względu na same ceny.
Najbardziej interesująca okazała się jakość oraz pochodzenie sprzedawanych tam produktów. "Zwróćcie uwagę na jakość produktów. Wszystkie były oznaczone Prodotto Italiano" - relacjonuje pan Artur, autor wpisu.
Okazało się, że cała oferta - zarówno warzywa, jak i owoce - była w 100 proc. włoskiego pochodzenia. Nie było tam ani jednej sztuki towaru sprowadzonego z zagranicy. Włoski konsument, nawet poza sezonem, może kupić świeże, lokalne jabłka, marchew, ziemniaki, cebulę, seler naciowy czy ogórki.
Kontrastuje to z sytuacją w Polsce, gdzie w sklepach - szczególnie w dużych sieciach - znaczną część asortymentu stanowią produkty sprowadzane z odległych krajów. Często są to warzywa i owoce, które mogłyby być dostępne z lokalnych gospodarstw, gdyby odpowiednio funkcjonował system dystrybucji i wsparcia krajowych producentów.
Włoski przykład pokazuje, że da się budować rynek oparty na lokalnych produktach i wysokiej jakości – nawet poza głównym sezonem.